Stojąc na progu (rozmowa z Jackiem Mączką)

Autor admin

Jakub Winiarski: Jacku, czy mógłbyś – dla tych, którzy Cię może nie znają –tak pokrótce opowiedzieć swoją drogę twórczą do momentu wydania ostatniej Twojej książki, „Kroisz coraz cieńsze”?

Jacek Mączka: Pamiętam, na początku liceum, jak po przeczytaniu „Ślepców” Maeterlincka, siedziałem w nocy, przy stole w kuchni i pisałem swój pierwszy wiersz, nawiasem mówiąc – fatalny. Potem było jakieś filozofowanie, ale przede wszystkim, pożeranie książek. Któregoś razu, podczas imprezy w akademiku, skończyły się trunki, a i z funduszami było krucho. W klubie studenckim akurat trwał konkurs poetycki z nagrodami pieniężnymi, szybko coś napisałem, wygrałem, i nawet zostało to później opublikowane – tak wyglądał debiut. Potem, pod koniec studiów, zafascynowany Jungiem, nawiązałem współpracę z wydawanymi w Warszawie Inspiracjami Jungowskimi Albo Albo, która trwała wiele lat. Pisywałem szkice literackie, recenzje a nawet felietony publikowane zarówno w lokalnych czasopismach jak i w prasie ogólnopolskiej – np. Rzeczypospolitej, Tygodniku Powszechnym, Kresach itp. Rzadko i niechętnie pisałem i publikowałem wiersze. Czytaj dalej »

Schulz, Lovecraft i Eco (Victoria Nelson, „Sekretne życie lalek”)

Autor admin

Eseistyki poważnie zgłębiającej świat science fiction, horroru, fantasy, i analizującej dogłębnie to, co przez mainstreamową kulturę wysoką zepchnięte zostało w strefę niewidzialności czy wręcz niebytu – na półkach polskich księgarń – jak na lekarstwo. Kiedyś Lem taką pisywał, ale to było dawno. Czytaj dalej »

Przyszłość fantastyki jest w naszych rękach (rozmowa z Pawłem Matuszkiem, Maciejem Parowskim i Jerzym Rzymowskim)

Autor admin

Jakub Winiarski: Jakie błędy najczęściej popełniają ci, którzy nadsyłają wam swoje maszynopisy, licząc na druk w „Nowej Fantastyce”?

Maciej Parowski: Wrestling literacki. Federacja suwerennych akapitów… Chodzi o wielosłowie, niewiedzę co i komu się opowiada, o prozatorskie stęknięcia, literackie tiki, niepotrzebne zaimki, streszczenia własnych konkluzji sprzed paru akapitów i nieznośny autystyczny timing – bohater zamiast zwyczajnie WYJŚĆ, musi to najpierw postanowić, ruszyć do drzwi, dojść, położyć rękę na klamce, nacisnąć, otworzyć, przekroczyć próg, a UPRZEDNIO OTWORZONE DRZWI zatrzaśnie WŁAŚNIE ZACZYNAJĄCY WIAĆ WIATR. Irzykowski kpił z tego w „X Muzie” przy okazji polskich scenariuszy filmowych, nazywając rzecz protokolaryzmem. Wycinam też gramatyczną nadobecność pierwszej osoby, autor nie potrafi napisać, że padał deszcz, musi być ZOBACZYŁEM, ŻE PADA… NA MNIE… Wycinam środowiskowe klisze. W marnej fantastyce piwa nazywane są cieczą, a dodatkowo dzieli się je na KOLEJNE  i NIEDOPITE… Wypowiedziałem temu małą wojnę.

Jerzy Rzymowski: Mało zajmuję się nadsyłanymi opowiadaniami; prowadzę dział publicystyki. Opierając się na tym, co nadesłano na konkurs literacki, powiedziałbym, że najczęstszym błędem było samo przysłanie czegoś, czego na zdrowy rozsądek nie należałoby pokazywać na oczy nikomu, a tym bardziej jurorom konkursu literackiego. Teksty pisane bez przemyślenia treści i formy, tworzone jakby w pośpiechu, niestarannie, powierzchownie. Nafaszerowane błędami ortograficznymi, gramatycznymi, stylistycznymi, merytorycznymi i logicznymi. Wyważające otwarte drzwi, schematyczne, pozbawione cienia oryginalnej myśli, często będące słabymi kopiami idoli, próbami wiernopoddańczego naśladownictwa. Jest różnica między odwagą pokazania drugiej osobie swych literackich próbek (to nie musi wcale być łatwe, wiem), a bezczelnym wciskaniem kitu i brakiem samokrytyki. Podobnie jak w telewizyjnym „Mam talent”. Czytaj dalej »

Poznać tych, którymi się jest (Michał Paweł Markowski „Życie na miarę literatury”)

Autor admin

1.

„Życie na miarę literatury” nie powstałoby – przyznaje Michał Paweł Markowski w eseju „Przyjaźń, histeria, melancholia” – gdyby jakiś czas temu nie zaistniał tekst o tym właśnie tytule. Okolicznościowy artykuł, który w formie zalążkowej posłużył za zarys filozofii, jaką przyjął Międzynarodowy Festiwal Literatury im. Josepha Conrada, organizowany przez „Tygodnik Powszechny” i Kraków. Kiedy artykuł był już gotowy – streszcza historię Markowski – „postanowiłem jakoś wyklarować moje poglądy na literaturę (…) i przedstawić je w postaci książki-manifestu”. „Życie na miarę literatury” to właśnie owa książka-manifest. Książka wyznanie wiary – bodaj najdobitniejsze ze wszystkich dotychczas przez Markowskiego napisanych. Czytaj dalej »

Nie mam mistrzów (rozmowa z Wiolettą Grzegorzewską)

Autor admin

Jakub Winiarski: Patrząc z perspektywy tych kilku lat, jakie minęły od Twojego debiutu, jego tytuł, „Wyobraźnia kontrolowana”, wydaje się dosyć proroczy. Nie masz takiego wrażenia?

Wioletta Grzegorzewska: Mój debiut był bardzo zabawny. Kiedy otrzymałam pierwsze stypendium literackie, przestraszyłam się, że trzeba będzie jednak wydać książkę, więc zebrałam zapiski z okresu studenckiego i tuż przed opublikowaniem przyszedł mi do głowy dziwny tytuł, który w jakimś sensie tłumaczył fakt, że moje pierwsze opublikowane wiersze były kontrolowaną i naiwną zabawą z językiem. Czytaj dalej »

Obowiązek radykalnej odwagi (rozmowa z Piotrem Matywieckim)

Autor admin

Jakub Winiarski: Problem tożsamości jest w Twoim dziele tak ważny, że muszę zacząć od pytania: Kim jesteś? Kim czujesz się dzisiaj najbardziej, Piotrze?

Piotr Matywiecki: Czuję się jestestwem otwartym, nastawionym na niespodziankę, niechcącym wiedzieć o sobie wszystkiego z lęku, żeby się nie ograniczyć. Ale wiem też, że jak każdy człowiek jestem przysznurowany do swojej biografii, do swoich początków. Czasami te sznury biografii dają mi jakąś wewnętrzną dyscyplinę, a czasami są więzieniem. I między tą strefą niespodzianki i wolności, a tym uwięzieniem i wędruję i miotam się i pewnie tak będzie zawsze.

J.W.: Co to znaczy dla Ciebie dzisiaj: być polskim poetą?

P.M.: Być polskim poetą to być poetą osobistego głosu, bo tylko w osobach skupia się polskość jako idea i polskość jako mowa. Czytaj dalej »

Przekora, niezgoda, protest (rozmowa z Agatą Bielik-Robson)

Autor admin

Jakub Winiarski: W recenzji z Pani „Ducha powierzchni” Michał Paweł Markowski stwierdził na łamach „Literatury na Świecie” (9-10/2005), że interesuje go „postać, której głos jest na tyle mocny, byśmy nie udawali dłużej, że po tej książce nic się w polskiej humanistyce nie zmieniło.” Chciałbym w związku z tą niezwykle pochlebną opinią zapytać Panią: czy ma Pani wrażenie, że istotnie Pani książka coś w polskiej humanistyce zmieniła, a jeśli tak, to na czym miałaby polegać owa zmiana? Oraz: jak to jest być postacią, która „głos ma na tyle mocny…” – jak Pani czuje się, gdy jest Pani definiowana w ten sposób?

Agata Bielik-Robson: Odczuwam pewien drobny dyskomfort w związku z recenzją Michała, zresztą dałam temu wyraz w odpowiedzi publikowanej w kolejnym numerze „Literatury na świecie”. Miałam wrażenie, że rzeczywiście, w deklaracji, ta recenzja jest pochlebna, natomiast kiedy już dochodzi do szczegółów i kiedy Michał umieszcza mnie na tle polskiej filozofii, to naraz jego pochwała staje się bardzo relatywna. A to dlatego że – jak zresztą słusznie zauważa – osiągnięcia polskiej filozofii na polu konfrontacji z literaturą są raczej marne. I cała ta pochwała sprowadza się wówczas do tego, że ja jestem jednym z tych filozofów, których skądinąd należy pochwalić, bo przynajmniej podjęli próbę poważniejszego zajęcia się literaturą, ale i tak, koniec końców, niezbyt udaną. Dlaczego? Bo filozof we mnie zwyciężył, a tym samym oddaliłam się od właściwego żywiołu literatury, który jest żywiołem życia – mówi Michał. Ja, jako filozof właśnie, bronię się przed życiem konceptami, i w związku z tym nie mam do niego dostępu. Jako filozof, jestem beznadziejnie neurotyczna: chciałabym zanurzyć się w życiu, ale się boję, więc salwuję się kategoriami intelektu. Dlatego też od razu podjęłam wyzwanie i odpowiedziałam, że cała ta idea – z jednej strony filozofii neurotycznie oddzielonej od życia, z drugiej zaś literatury odważnie zanurzającej się w nurt życia – jest strasznie banalna i w gruncie rzeczy nie do utrzymania. Tam, gdzie jest język, od razu pojawia się zapośredniczenie: można się tylko spierać o rodzaj mediacji. Ani filozofia, ani literatura nie mają dostępu do czystego życia i jest absurdem budować hierarchię opartą na takim kryterium.

J.W.: A jak to jest z tym byciem „mocnym głosem?

A.B-R.: Nie mnie to oceniać. To znaczy, oczywiście, bardzo cieszę się, że mój „głos” został doceniony, ale nie wiem, czy mnie samej tak bardzo na tym zależało. Czytaj dalej »

Do gnozy mi blisko (rozmowa z Eustachym Rylskim)

Autor admin

Jakub Winiarski: Podobno, tak wyczytałem, kiedy większość ludzi skarży się na swój los, pan należy do znakomitej mniejszości. Czy mógłby pan opowiedzieć, choćby pokrótce, co było i co jest w pana losie charakterystycznego?

Eustachy Rylski: W którymś z wywiadów powiedziałem, że trafiło mi się życie lepsze niż to, na które zasłużyłem, co nie znaczy, że dobre. Nie ma zresztą czegoś takiego jak dobre życie, chociażby dlatego, że się kończy. Nie narzekam na los, kiedy porównuję go z losami innych, ale jak większość mam poczucie nadaremności i bezsensu naszego istnienia.

J.W.: Co zawdzięcza pan literaturze rosyjskiej, a co polskiej? Co obecnie znaczą dla pana nazwiska Tołstoja, Turgieniewa, Czechowa, Iwaszkiewicza, Gombrowicza, Witkacego, Bunina czy Babla (może zechciałby pan uzupełnić tę listę o kogoś szczególnie istotnego, kogo dzieło wywarło i wywiera na pana wpływ)?

E.R.: Trudno mi odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie, w którym wymienia pan pisarzy tak różnych jak Turgieniew i Gombrowicz czy, nie daj Bóg, Witkacy. Nic ich ze sobą nie łączy. Jedni są mi bliscy, inni obcy, jeszcze inni irytują. Z Iwaszkiewiczem i Turgieniewem wiąże mnie, jak sądzę, pewne pokrewieństwo dusz. Podziwiam rosyjską klasykę. Wychowałem się na niej. Nic dobrego nie mogę powiedzieć o współczesnej rosyjskiej prozie. Wieniedikt Jerofiejew to ostatni z Rosjan, którego lubię. Z perspektywy własnych doświadczeń człowieka, obywatela i pisarza wymieniłbym „Dżumę” Alberta Camusa wśród najważniejszych moich lektur. Wyróżniam literaturę, która ma odwagę wymierzania światu sprawiedliwości. Czytaj dalej »