Nie tylko liczba i śmierć. Notatka przy Sosnowskim („Trop w trop. Rozmowy z Andrzejem Sosnowskim”)

Autor admin


„Jeśli dobrze pamiętam – mówi Andrzej Sosnowski w rozmowie pt. „Niewielki odwet na „prawdziwym” życiu” – de Man pisze w pewnym miejscu – trochę między wierszami, ale jednak czytelnie i stanowczo – że liczą się tylko liczba i śmierć, jedyne realności. Czytaj dalej »

Polecane strony

Autor admin

www.pajacyk.pl

www.fotoimpresje.wordpress.com

www.literackie.pl

www.pasjapisania.pl

www.pkpzin.pl

www.biuroliterackie.pl

www.nieszuflada.pl

www.niedoczytania.pl

www.akademiawolnegoczasu.pl

www.poewiki.org

www.off-press.org

http://blazejdzikowski.wordpress.com/

http://www.krzysztof-rutkowski.art.pl/intro.html

http://www.valkiria.net/

www.marcinorlinski.pl

http://www.gamedec.home.pl

http://gamedec.gildia.pl

www.annaserafinska.com


www.umbertoeco.com

www.julianbarnes.com

Poezja wywraca życie na nice (rozmowa z Karolem Maliszewskim)

Autor admin

Jakub Winiarski: Pamiętasz, Karolu, jak zaczęło się Twoje życie z literaturą?

Karol Maliszewski: Zaczęło się od gadania, od opowieści braci, matki, ojca, sąsiadów. Od oglądania prostych historyjek na czarno-bialym ekranie telewizora. Od słuchania tego, co mi czytali. Potem dopiero od czytania leżących na strychu czasopism i przynoszonych z biblioteki książek. Zaczęło się od zmyślania, od konfabulacji, uciekania w wyobraźnię.

J.W.: Był to więc jakiś młodzieńczy eskapizm? Ucieczka do lepszego świata?

K.M.: Uciekało się, gdzie tylko można było. Nieraz na podwórko albo do sąsiadów, nieraz razem z matką, nieraz tylko z braćmi. Sceny typowe dla małomiasteczkowego getta neurotycznych alkoholików wypędzonych ze swojej ziemi i niepewnych tej, na którą ich rzucono. W literaturę też się uciekało, w magię brzmienia i znaczenia słów. Do kina się uciekało. Czytaj dalej »

Co zgrzyta w języku miłości? (Jerzy Jarniewicz, „Makijaż”)

Autor admin

1.

Motto z Flauberta, znany akapit o „słowie ludzkim”, będącym „jak pęknięty kocioł, na którym wygrywamy melodie godne tańczącego niedźwiedzia, gdy tymczasem chcielibyśmy wzruszyć gwiazdy”, wraz z sugestią – też Flaubertowską – że „bogactwo ducha” wyrażać się czasem może „przez puste zgoła metafory” – już na wstępie ustawia Jerzy Jarniewicz potencjalną lekturę swojej najnowszej książki tak, by czytelnik wiedział: to, co zostało zapisane, jest może tylko cieniem tego, co zostało przeżyte i doświadczone. Jest cieniem, ponieważ blasku i pełni zapisać nie sposób. One wymykają się nawet najgrubszym, najdokładniejszym słownikom i gramatyce. Tak pomyślałem. Czytaj dalej »

Pierwiastek niewyjaśnienia. Kilka myśli przy „Świecie nie scalonym” (Kacper Bartczak, „Świat nie scalony”)

Autor admin

1.

„Świat nie scalony”, debiutancki zbiór esejów Kacpra Bartczaka, jak zauważa sam autor, nie jest do końca o poezji, ani o filozofii, ani o teorii. Sytuuje się ten zbiór nowoczesnością i ponowoczesnością naznaczonych rozmyślań na pograniczu – tak to jest powiedziane we „Wstępie” – tych pisarskich pól i jest w głównej mierze eksperymentalną próbą zarysowania pewnej postawy krytycznej, zespołu kryteriów teoretyczno-estetycznych. Czytaj dalej »

Poezja umysłu i jej chef d’orchestre (Wallace Stevens, „Żółte popołudnie”)

Autor admin

W domu była cisza, bo tak musiało być.

Ta cisza była częścią znaczenia i umysłu:
Dostępem do doskonałości na stronie.

A świat był spokojny.
Wallace Stevens, W domu była cisza, a świat był spokojny

1.

Pod koniec „Tłumaczyć Stevensa” pisze Jacek Gutorow zdanie nieco oskarżycielskie w tonie: „Przez wiele lat Stevens był w Polsce poeta zupełnie lekceważonym.” Nie wiem, czy to właściwe ujęcie, trudno wszak mówić o lekceważeniu kogoś, kogo przekładów po prostu nie było. Książeczka „Wiersze”, czyli wydany w 1969 roku PIW-owski tomik przekładów Jarosława Marka Rymkiewicza był propozycją nader skromną i chyba nazbyt pozbawioną kontekstu, by mogła ta poezja zaistnieć w szerszym odbiorze, a gwóźdź do trumny wbił sam Czesław Miłosz, który co prawda wpierw, na zamówienie Pawła Mayewskiego dokonał kilku przekładów z amerykańskiego poety do nowojorskiej antologii „Czas niepokoju” (1958), a następnie umieścił też dwa tłumaczenia Stevensa w swoich iście konfucjańskich z ducha „Wypisach z ksiąg użytecznych”, jednakże tę drugą prezentację opatrzył takim oto nieprzychylnym dla autora „Studium dwóch gruszek” komentarzem Czytaj dalej »

Rock’n’roll w pustce i kostnicach (Roman Honet, „baw się”)

Autor admin

Podmiot liryczny to, że tak powiem, niech każdy krytyk w pięknych rękach trzyma. A czytelnicy zobaczą wiersze zapisane wobec utraty, śmierci, wobec tego, co definitywne, ostateczne, nierozstrzygalne. Nic ponad to nie mogę im obiecać. Niektórzy może zobaczą, że się wiję, niektórzy, że tańczę, niektórzy może nie zobaczą nic. I tak ma być.
Roman Honet, „Milczenie, powrót, śmierć, dzieciństwo” (źródło: strona Biura Literackiego)

1.

Poezja Romana Honeta jest od momentu debiutu tego autora zjawiskiem niezwykłym, intrygującym, od wielu obowiązujących poetyk odmiennym, a też dla sporej grupy czytelników, do której zaliczam i siebie, poruszającym swoją tajemniczością i doskonałością formalną w stopniu najwyższym z możliwych. I choć od debiutu tego minęło już grubo ponad dziesięć lat, nie doczekała się ta poezja opracowania, które by jej zagadki rozwiązywało, nie znaleziono dotąd formuły krytyczno-literackiej, która by fenomen autora „alicji” ujmowała w kategoriach niebudzących żadnych wątpliwości. Mówi się w związku z Honetem o powinowactwach z surrealistami, stosuje się ukuty przez Mariana Stalę termin „ośmielona wyobraźnia”, zwraca się uwagę na niecodzienną żarliwość wersów pisanych przez Krzeszowickiego autora, lecz prawdą pozostaje fakt, że krytyka – i to nie tylko ta niższych lotów, lecz każda – ma z twórczością Honeta kłopot, autor wywija się jej i nie daje zaklasyfikować. Tak jest i bardzo możliwe, że tak jest dobrze i tak musi pozostać. Czytaj dalej »

Bestia niezmienna (Jacek Dehnel, „Brzytwa okamgnienia”)

Autor admin

To śmierć. Śmierć jest tym wrogiem. To w bój ze śmiercią jadę z pochyloną włócznią i rozwianymi włosami, jak włosy młodzieńca, jak włosy Percivala, kiedy galopował w Indiach. Bodę konia ostrogami. Niezwyciężony i nieustępliwy rzucę się przeciw tobie, o Śmierci! 

Virginia Woolf, Fale 

1. 

Jakieś dziesięć lat temu, w okresie, jak bym to dziś ocenił, „burzy i naporu”, kiedy znalazłem je w jednym z albumów przeglądanych przy okazji wizyty w galerii mojego przyjaciela, kazałem mu odbić i powiększyć dla mnie to wyjątkowe zdjęcie. Czytaj dalej »

Słów kilka o marcypanieniu („Podziemne wniebowstąpienie. Szkice o twórczości Tymoteusza Karpowicza”)

Autor admin

Ale jak ugryźć, gdy bestia jak z książki marcypani, marcypani, że aż mgliło, i coraz inteligentniej jest inteligentnym, subtelniej subtelnym…

Witold Gombrowicz

Podziemne wniebowstąpienie, tom czasem celnych, a często ekstrawaganckich krytyk poświęconych poezji Tymoteusza Karpowicza będzie od dnia wydania, nic w tym stwierdzeniu odkrywczego, stanowić na długie lata kanon wiedzy o warsztacie autora Odwróconego światła i problemach tej najtrudniejszej z liryk. Czytaj dalej »

Wszechświat księgi z niezgody na siebie (Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, „Poezja jako miejsce na ziemi”)

Autor admin

Ponieważ brud. I trzeba zawsze pytać: „na ile ten brud pod paznokciami pod językiem / jest twój że go chcesz przeszmuglować w dziedzinie // poezji” („CCXLIX. Szmugler”). Czytaj dalej »