18 lipca 2011 – spotkanie autorskie

Autor admin


„Piosenki starego serca”, książka, którą można kupić jedynie z pismem literackim „RED” (3/2010-11), ma się świetnie. W każdym razie, takie dochodzą mnie opinie. Aby podtrzymać tę znakomitą passę potrzebna jest jednak odrobina promocji. W związku z tym mam przyjemność zaprosić wszystkich czytelników tej strony na spotkanie autorskie.
Miejsce: Klubokawiarnia Chłodna 25 na ul. Chłodnej 25 w Warszawie.
Czas: 18 lipca br, poniedziałek, godz. 19.00.
Spotkanie poprowadzi Iga Gierblińska.

Zapraszam.

„RED” (3/2010-11)! Ukazały się „Piosenki starego serca”!

Autor admin


Ponieważ tu i ówdzie rozlegają się głosy o braku informacji co do mojej nowej książki, podaję te najistotniejsze. Jako dodatek do brzeskiego pisma literackiego „RED” na dniach ukazały się moje „Piosenki starego serca”. Po czternastu latach od „Obiektywu” jest to moja pierwsza, a w sumie trzecia książka poetycka. Inna od poprzednich. Inna od większości tych poezji, jakie znacie i czytaliście. Agresywna. Zawierająca wiersze pełne ostrych, dosadnych sformułowań. „Piosenki starego serca” były dla mnie próbą zmierzenia się ze współczesnym językiem miłosnym. Czytaj dalej »

J.M.G. Le Clézio mix

Autor admin


1.
O nobliście z roku 2008 można powiedzieć wiele, ale na pewno nie, że jest on ze swoją twórczością jakoś specjalnie znany w Polsce. Dlatego nie dziwi, że po werdykcie szwedzkiej akademii w pierwszym odruchu zarżnięto na łamach naszej prasy fragment „Dziennika” Witolda Gombrowicza, w którym ten, odwiedzony na krótko przed śmiercią przed początkującego wówczas, ale już charyzmatycznego i okrzyczanego pisarza, zanotował: „Le Clézio? Niech będzie Le Clézio, choć nie mam pojęcia co by tu o nim… (…) Jego powieści dysza mrokiem nieprzeniknionym najskrajniejszej rozpaczy, gdy on sam, młody bóg w majteczkach kąpielowych, zanurza się w lazury słone morza Śródziemnego.” Czytaj dalej »

Zbrodnia prawdziwa (Vincent Bugliosi i Curt Gentry, “Helter Skelter. Prawdziwa historia morderstw Masona”)

Autor admin


10 kwietnia nakładem Wydawnictwa Szafa ukaże się „Helter Skelter. Prawdziwa historia morderstw Mansona” autorstwa głównego oskarżyciela w procesie Charlesa Mansona – Vincenta Bugliosi. Oto fragment tej prozy:

„Przesłuchanie Polańskiego z użyciem wykrywacza kłamstw przeprowadził w Parker Center porucznik Earl Deemer.
–   Masz coś przeciwko temu, żebym zwracał się do ciebie Roman? Ja mam na imię Earl.
–   Dobra… Skłamię raz czy dwa podczas testu, a potem powiem ci o tym. W porządku?
–   W porządku…
Deemer spytał reżysera, w jakich okolicznościach poznał swoją żonę.
Polański westchnął, a potem zaczął wolno mówić. Czytaj dalej »

Przedpremierowo: Chuck Palahniuk, „Niewidzialne potwory”

Autor admin

„Niewidzialne potwory” to mocna, zabawna i zaskakująca proza osadzona w świecie luksusu i mody, perwersji i przemocy, hormonów i chirurgii plastycznej. Najbliżsi są sobie najbardziej obcy, modelki nie mają twarzy, mężczyźni zmieniają się w kobiety, a żeby życie zyskało sens, trzeba stracić tożsamość. Nic nie jest takie, jak być powinno i nikt nie jest tym, kim wydaje się być. Tylko na www.literaturajestsexy.pl przedpremierowy fragment. Czytaj dalej »

Już w niedzielę wernisaż w Złotych Tarasach

Autor admin

W niedzielę, 14 lutego, o godzienie 16.00 zapraszam na wernisaż wystawy „W pościeli”. Warszawa, Złote Tarasy, I piętro. „W pościeli” to projekt Bielańskiej Grupy Fotograficznej. Informacje o uczestnikach i wystawianych pracach znaleźć można na stronie: http://wystawawposcieli.wordpress.com
Zapraszam też na stronę www.fotoimpresje.wordpress.com – znajdą tu Państwo prace MiKo z cyklu, który w kilku odsłonach będzie prezentowany w Złotych Tarasach.

Haruki Murakami mix

Autor admin

1.
„Tańcz, tańcz, tańcz”. Światy wymyślane i opisywane przez Murakamiego różnią się zazwyczaj od świata rzeczywistego jakimś drobiazgiem, nieznacznym odchyleniem, które dopiero w trakcie rozwoju fabuły okazuje się mieć decydujący wpływ na losy bohaterów, zazwyczaj także zwyczajnych, choć bez wątpienia lekko, nieznacznie odchylonych od tak zwanej normy. O tym, jak powstają takie odchylenia i takie światy pisze w „Tańcz, tańcz, tańcz” sam Murakami: „Jeden guzik został zapięty na złą dziurkę i powstał fatalny chaos. Próby naprawienia błędu wywołały pojawienie się nowych, drobnych – nie można ich nazwać wyrafinowanymi, po prostu drobnych – chaosów. W rezultacie wszystko zaczęło się po trochu wydawać zniekształcone. Chodzi mi właśnie o taki rodzaj zniekształcenia, który powoduje, że patrząc na dany obiekt, w naturalny sposób przechyla się o kilka stopni głowę.” Także tym razem czytelnik Murakamiego ma do czynienia z takim nieznacznym, lecz w sumie bardzo istotnym zniekształceniem. Opowiadającemu, trzydziestoczteroletniemu rozwiedzionemu dziennikarzowi śni się niby zwyczajny Hotel. Ale Hotel Dolphin nie jest zwyczajny, bo na szesnastym piętrze istnieje w nim – ale tylko od czasu do czasu i tylko dla wybranych – przejście do innego świata oraz słychać w tym „zwykłym” hotelu, jak ktoś lub coś stale płacze nad bohaterem. Opowiadający spotyka się z kolegą ze szkoły, Gotandą, obecnie wziętym aktorem, ale i ten także okazuje się w końcu kimś innym. Pod opieką ma bohater „Tańcz…” nastoletnią Yuki, dziewczynkę, której rodzice są tak pochłonięci swoją sławą, że nie potrafią zapewnić jej opieki i Yuki także ma swoje odchylenia. Czytaj dalej »

Herta Müller mix, czyli Nobel 2009

Autor admin

1.
Nobel bezdyskusyjny. Decyzja sztokholmskiego jury nad podziw fortunna. Herta Müller, pisarka wspaniała i w Polsce od lat przez wielu czytelników doceniana, zasłużyła na tę nagrodę jak mało kto. Sam, tak się złożyło, pisałem o jej książkach kilkakrotnie. Zarówno o jej genialnej eseistyce, jak o jej lirycznej, po brzegi wypełnionej grozą prozie fabularnej. Zauważyłem przy tym – i pewnie nie ja jeden – że Müller opowiada wciąż tę samą historię, za każdym jednak razem – z innej strony ujmując temat, patrząc pod innym kątem. Książki tegorocznej Noblistki to – pozwolę sobie zacytować swoje słowa sprzed kilku lat, które nic chyba nie straciły na aktualności – nieustający, rozpisany na wiele głosów i sytuacji poemat o traumie jednostki żyjącej w straumatyzowanym i sprostytuowanym społeczeństwie. A może nawet trzeba powiedzieć, że jest to poemat o przeklętej jednostce i przeklętym przez historię narodzie. W lekturze dzieł Müller daje się doświadczyć znużenie i paląca wręcz irytacja kogoś, kto całym sobą nie zgadza się na warunki, w jakich przyszło mu żyć, kochać, umierać. Herta Müller to bez wątpienia autorka szczególna, wybitna, ponadczasowa. Ten Nobel jest tylko tego potwierdzeniem. Niczego on Müller w zasadzie (poza pieniędzmi i zamętem zwanym „rozgłosem”) nie dodaje. Raczej ta pisarka – daje coś bardzo ważnego tej nagrodzie. Czytaj dalej »

Jeszcze zdarzają się wiersze

Autor admin

 Europa już śpi pod szorstkim pledem granic
i dawnych nienawiści; Francja przytulona
do Niemiec, Bośnia w objęciach Serbii,
Sycylia samotna na błękitnym morzu. (…)

Poezja wzywa do wyższego życia,
ale to, co niskie, jest równie wymowne,
głośniejsze niż język indoeuropejski,
silniejsze niż moje książki i płyty.

Adam Zagajewski, Houston, szósta po południu (fragment)

1.

W zawsze wartej lektury „Sztuce poetyckiej” Horacy, którego dobrego ducha przywołać chciałbym na samym początku tego eseju, tak pouczał adeptów liryki:

Ogólnoludzka własność przejdzie w osobistą,
gdy się wyzwolisz z kręgu formuł i frazesów
i nie będziesz tłumaczył wiernie słowa słowem
lub jako naśladowca nie zamkniesz się w ciasnych
szrankach przez skromność albo wzgląd na oryginał.
                                   (Przeł. Stefan Gołębiowski)

 Pytanie nasuwa się w tym miejscu dość oczywiste: czy współcześni poeci są tego, o czym mówi Horacy, świadomi? Ci wszyscy dzisiejsi, było nie było, spadkobiercy Homera, Horacego, Lukrecjusza, Wergiliusza, Owidiusza, Safony, Katullusa, Propercjusza, Dantego, Goethego, Heinego, Hölderlina, Keatsa, Donne’a, Baudelairea, Rimbauda, Mallarmégo, Kawafisa, Seferisa, Ritsosa, Rilkego, Pessoa, Yeatsa, Eliota, Apollinaire’a, Ekelöfa, Audena, Celana, Montalego, Ungarettiego, Ponge’a, Larkina, Mandelsztama, Achmatowej, Brodskiego, czy też – by zakończyć tę listę, która, choć wydaje się długa, z przyczyn oczywistych winna być jeszcze dłuższa, nazwiskiem twórcy wyjątkowo wyczulonego na to, czym poezja najdokładniej korzystająca ze swoich praw i mocy mogłaby być – Miłosza. Inaczej mówiąc: czy w twórczości dzisiejszych Szwedów, Włochów, Portugalczyków, Greków, Irlandczyków, Austriaków, Łotyszy, Estończyków, Anglików, Rumunów, Niemców, Polaków i wszystkich innych piszących Europejczyków to, co uniwersalnie „ogólnoludzkie” przechodzi, jak życzył sobie tego Horacy, w „osobiste” (i odwrotnie) tak wyraziście, jak w dziełach Dawnych Mistrzów? A także, czy wyzwolili się europejscy poeci współcześni „z kręgu formuł i frazesów”, w których na pewno, jak niemal każdemu człowiekowi dzisiejszemu, przyszło im tkwić czasem zabawnie, a czasem pewnie też – przerażająco? Wreszcie: czy jako świadomi „naśladowcy” licznych poprzedników, na swój sposób i dla udoskonalenia własnego ducha poszukujący poetyckiego Graala – to znaczy tego jednego jedynego ustawienia słów po sobie tak, aby było nie do przestawienia i aby objawił się w nim twórczy geniusz – nie zamknęli się „w ciasnych szrankach przez skromność albo wzgląd na oryginał”? Słowa słowem nie tłumaczyli? Czytaj dalej »

Wyzwanie dla wyobraźni

Autor admin

 Język sztuki jest potężny, bo potrafi na krótko (przecież nawet największe dzieła sztuki rozpadną się kiedyś w proch, ulegając zębowi czasu) przezwyciężyć bezwład materii i – co tu dużo mówić – dać nam tylko chwilę zapomnienia. Nauka jest też rodzajem sztuki, ale jej rezultaty są mniej zależne od naszych pragnień i tęsknot.
Michał Heller, „Podróże z filozofią w tle”

W książce „Różności. Słownik prawie filozoficzny” Willard Van Orman Quine pod hasłem „Piękno” wyobraża sobie sytuację naukowca, który wyjaśniając teoretyczną kwestię, wpada na zachwycający, całkowicie literacki pomysł. Cóż ma zrobić? Jeśli kwestia, nad jaką pracuje, wyklucza żarty czy inne literackie efekty, naukowiec przeżywa dylemat: zboczyć ze ścieżki nauki, czy na niej pozostać? Jeśli skonfundowany uczony zdusi w sobie ekscentrycznego artystę, potwierdzi, że jest naukowcem godnym tego miana, prawowitym przedstawicielem kasty. Gdyby jednak zdobył się na gest nierozwagi… Czytaj dalej »