Żeby umysł pracował sprawniej: dostrojenie (Stanley H. Block, Carolyn Bryant Block, „Powrót do zmysłów”)

Autor admin



Można powiedzieć, że dostrojenie jest techniką edukacyjną i terapeutyczną, prowadzącą do harmonii i równowagi fizycznej, mentalnej oraz duchowej. Ale ta metoda nie była pomyślana jako terapia. Dopiero z czasem okazało się, że ma wielką terapeutyczną siłę.

Stanley H. Block w rozmowie z Marcinem Fabjańskim, „Wojna w mózgu”, [w:] „Coaching” 2/2010

1.
Wszystko zaczęło się od kwartalnika „Coaching” (2/2010). Przeczytałem w nim artykuł Marcina Fabjańskiego „Most na rzece zmartwień”, opowiadający o książce „Come to Your Sense” i przedstawionej w niej metodzie Mind-body Bridging, opracowanej i propagowanej przez Stanleya H. Blocka. Czytaj dalej »

Ze światła w ciemność (Michael Marcus Thurner, „Podróż Turila”)

Autor admin


1.
Mężczyzna wracający późno z imprezy chciał sobie skrócić drogę, więc poszedł przez cmentarz. Nagle zobaczył grabarza kopiącego grób. Podkradł się cicho, stanął za grabarzem i wrzasnął: „Uhu! Aaaaa!” Czytaj dalej »

Posługuję się fantastyką jak kowal młotkiem (rozmowa z Jarosławem Grzędowiczem)

Autor admin

Jakub Winiarski: Skąd pomysł na Drakkainena? Jak tworzy się takiego bohatera?

Jarosław Grzędowicz: Każdego bohatera tworzy się mniej więcej tak samo – pod historię. Są takie opowieści które przychodzą razem z bohaterem i są takie, w których bohatera się obsadza – jak aktora w filmie. Ale to nie jest proces oderwany. Przynajmniej rzadko. Można sobie wyobrazić sytuację kiedy autorowi nagle wymyśla się postać – w jakiś sposób charakterystyczna, intrygująca, no fajna po prostu, ale nie towarzyszy jej konkretna historia. Z drugiej strony, jeśli postać jest rzeczywiście charakterystyczna, to prędzej czy później krystalizuje wokół siebie fabułę. Nie ma sensu tego wydzielać jako odrębnego procesu, to po prostu część tworzenia opowieści. Pracy nad pomysłem. W wypadku Vuko Drakkainena, możemy pomówić o szczegółach – chodziło o bohatera który będzie osadzony w świecie przyszłości, a nie będzie się nazywał na przykład Gryx i pochodził z jakiejś umownej „Metropolii”. To kosmopolita – na miarę świata za jakieś sto lat. Lubię kiedy wizje przyszłości zawierają element ciągłości historycznej. Czytaj dalej »

Excalibur jest mitem, Szczerbiec faktem – kiepski marketing mamy, ot co! (Z Tomaszem Bochińskim rozmawia Jakub Winiarski)

Autor admin

Jakub Winiarski: Tomku, jak długo trwa twoja przygoda z fantastyką? Jak to się dla ciebie zaczęło?

Tomasz Bochiński: Zaczęło sie dawno, tak dawno, że na świecie z pewnością wciąż harcowały mamuty. A serio było to jeszcze przed lądowaniem ludzi na Księżycu. Miałem lat dziewięć a Ojciec, który był uwielbiał fantastykę, na moje nagabywania o ilustracje w jednym opasłym tomisku wreszcie polecił mi, bym sam sprawdził, jak to się dzieje, że „ta pani lata w kosmosie bez rakiety”. Sprawdziłem. Dotąd czytałem wyłącznie książeczki z serii:  „Poczytaj mi Mamo”, teraz pochłonąłem prawie półtora tysiąca stron trylogii Krzysztofa Borunia i Andrzeja Trepki. I od tamtej pory zostałem skazany na fantastykę. Dalsza część przygody nastąpiła rok później gdy po lekturze opowiadań Lema „Albatros” i „Terminus’ postanowiłem też napisać opowieść przedstawiającą mroczne przygody astronautów. A potem już poszło z górki. Drobne dziesięć tysięcy stron zapisane i trzecia nagroda PSMF w konkursie literackim, w którym brało udział dwustu autorów. I wreszcie debiut w TS „Politechnik” w roku 1985 dzięki Maćkowi Parowskiemu. To już ćwierć wieku.

J.W.: Czy jakieś wydarzenie w ciągu tego ćwierćwiecza było przełomowe, najistotniejsze z perspektywy czasu? Czytaj dalej »

Kto namalował fallusa? (Oleg Diwow, „Najlepsza załoga słonecznego”)

Autor admin


Nietrudno zgadnąć, że gdyby prawa do wydania „Najlepszej załogi słonecznego” kupił polski wydawca książek Wiktora Pielewina i Władimira Sorokina, byłby Oleg Diwow, autor tej przekomicznej, w najlepszym sensie tego słowa postmodernistycznej space opery uznanym u nas rosyjskim pisarzem głównego nurtu. Czytaj dalej »

Cudowna błazenada (Zbigniew Wojnarowski, „Posoka smoka”)

Autor admin


Jeżeli szukacie czegoś naprawdę lekkiego, a jednak z niegłupim podtekstem, jeżeli chcielibyście zobaczyć nieco innych niż zazwyczaj smokobójców, czarnoksiężników, królów, jeżeli macie mocną przeponę i nie obawiacie się turlać ze śmiechu – ta książka czeka na Was. Czytaj dalej »

Wojciech Brzoska, Modlitwy judasza (recenzja wewnętrzna)

Autor admin

Wojciech Brzoska, ciekawy i osobny poeta, dał się do tej pory poznać chyba przede wszystkim jako autor kreujący swój poetycki świat na nienazwanym i ciągle nierozpoznanym do końca pasie ziemi niczyjej, rozciągającym się między sferami sacrum i profanum. Czytaj dalej »

Boże, to będzie jazda! (rozmowa z Mają Lidią Kossakowską)

Autor admin

Jakub Winiarski: Namalowałaś ostatnio jakiś obraz? Jaka była, jeśli można spytać, jego tematyka?

Maja Lidia Kossakowska: Ostatnio wreszcie zabrałam się za rozrysowanie talii kart wróżebnych. Posługuję się kilkanaście lat wersją szkicową i ciągle sobie obiecuję, że pewnego dnia nadam im nową, bardziej dopracowaną szatę graficzną. Może w końcu mi się to uda, chociaż zaprojektowanie i wykonanie czterdziestu dwóch plansz, a może i opracowanie jakiejś koszulki, wymaga mnóstwa czasu. A tego mi wiecznie brakuje.

J.W.: Masz na myśli karty do tarota? Korzystasz z tarotowych podpowiedzi? Czytaj dalej »

Poradnik pisarski: Fascynujący bohater Gregory House i błąd dr Lisy

Autor admin

1.
Dziennikarz „Frankfurter Rundschau” („FR” z 19.11.2009; przedruk: „Forum” 5/2010) postawił dr Lisie Sanders, autorce książki „Diagnosis” i konsultantce serialu „Dr House”, proste, zdawałoby się, pytanie: Telewizja od dziesięcioleci nadaje seriale o lekarzach. Co stanowi o sukcesie „Dr. House’a”? Dr Sanders odpowiedziała bez namysłu: W serialu na pierwszy plan wysuwa się dziedzina medycyny, której w innych odcinkach poświęca się jedną linijkę tekstu: „Przykro mi, ma pan/pani raka”. Reszta odcinka dotyczy leczenia choroby. Tu natomiast lekarze dyskutują o początkowym podejrzeniu pewnej choroby i pokazują, jak ciekawym procesem jest ustalanie diagnozy. To ważny aspekt ułatwiający ludziom zrozumienie medycyny. Za to kocham „Dr. House’a”. Błąd dr Sanders – z punktu widzenia sztuki pisania błąd niewątpliwy – jest złożony i bierze się przede wszystkim ze zignorowania przez nią pierwszej części pytania: Telewizja od dziesięcioleci nadaje seriale o lekarzach… Gdyby dr Sanders wzięła to zdanie pod uwagę, nie powiedziałaby może reszty. Felix culpa, chciałoby się powiedzieć. Dobrze, że zignorowała. Błędna wypowiedź autorki „Diagnosis” pozwala bowiem to i owo w kwestii prawideł pisarskich wyjaśnić i ustalić. Czytaj dalej »

Obowiązek radykalnej odwagi (rozmowa z Piotrem Matywieckim)

Autor admin

Jakub Winiarski: Problem tożsamości jest w Twoim dziele tak ważny, że muszę zacząć od pytania: Kim jesteś? Kim czujesz się dzisiaj najbardziej, Piotrze?

Piotr Matywiecki: Czuję się jestestwem otwartym, nastawionym na niespodziankę, niechcącym wiedzieć o sobie wszystkiego z lęku, żeby się nie ograniczyć. Ale wiem też, że jak każdy człowiek jestem przysznurowany do swojej biografii, do swoich początków. Czasami te sznury biografii dają mi jakąś wewnętrzną dyscyplinę, a czasami są więzieniem. I między tą strefą niespodzianki i wolności, a tym uwięzieniem i wędruję i miotam się i pewnie tak będzie zawsze.

J.W.: Co to znaczy dla Ciebie dzisiaj: być polskim poetą?

P.M.: Być polskim poetą to być poetą osobistego głosu, bo tylko w osobach skupia się polskość jako idea i polskość jako mowa. Czytaj dalej »