Autor admin
Rozmawia Jadwiga Grabarz. Wywiad dla Pasji Pisania.
Jadwiga Grabarz: Tomasz Mann pisał: „Pisarz jest to człowiek, któremu pisanie przychodzi trudniej niż wszystkim innym ludziom.” Skąd zatem pomysł na prowadzenie warsztatów pisarskich?
Jakub Winiarski: W czasach Manna pisanie otoczone było jeszcze nimbem romantycznej tajemniczości, choć już sam Mann wiele zrobił, by sprowadzić praktykę pisarską na ziemię. Pisarz był wtedy kimś powszechnie uznawanym za istotę niezwykłą, był indywiduum podejrzanym, kumającym się z siłami podświadomości, z szaleństwem, ale też pozostawał, przynajmniej dla mieszczan, czyli rosnącej w siłę klasy średniej, autorytetem w sprawach kultury i ducha. Dziś każdy rozsądny człowiek zdaje już sobie sprawę, że pisanie nie musi być zarezerwowane dla garstki wybrańców bożych, lecz że jest praktyką w dużej mierze rzemieślniczą. A rzemiosła można się nauczyć. Nie znaczy to, że znając rzemiosło pisarskie od razu jest się pisarzem, na pewno jednak prościej jest nim zostać. W moim wypadku pomysł na prowadzenie warsztatów wziął się stąd, że mam łatwość przekazywaniu wiedzy, jak to ktoś ładnie nazwał, nieprzekazywalnej. Naprawdę potrafię wytłumaczyć, na czym polega robienie literatury. Pisarzem to już każdy na własną odpowiedzialność zostaje, ja tylko uczę tego, co jest do wyuczenia, skracając innym drogę do wiedzy, której zdobycie mnie zajęło dobrych kilka lat.
J.G.: Jakie kwalifikacje należy posiadać, aby uczyć pisarstwa innych? Czytaj dalej »
Autor admin

Smoki rządzą. Smoki wiecznie żywe. Smoki dobre na każda okazję. Jak nie wiesz, o czym ma być twoje fantasy, wyobraź sobie eleganckiego, potężnego smoka, czytaj mity o smokach, weź smoka (lub smoki) na warsztat. Czasem myślę, że można by dla piszących fantasy spisać zestaw dziesięciu przykazań i wśród nich musiałoby być coś o smokach. Może po prostu: „Weź smoka”. Albo: „Weź smoka i nie wahaj się przed użyciem”. Lecz jeśli chcesz przy tym, by twoja powieść wyróżniała się, mimo iż jest o smoku, dodaj szczyptę egzotycznej scenerii i legend – najlepiej, gdy z astrologią chińską związanych. Czemu z astrologią i w dodatku chińską? Ponieważ wcześniej nikt tak nie zrobił. Co wyjdzie? W najgorszym wypadku: „Eon. Powrót lustrzanego smoka”. Więc nie najgorzej, jeżeli wziąć pod uwagę, że Alison Goodman dostała za tę historię Aurealis Award (2008), Notable Book – CBCA Awards (2009) i kilka innych prestiżowych wyróżnień. Czy zasłużenie? To już trudniejsze pytanie. Na pewno „Eon” jest powieścią dla nastoletnich, nie dorosłych czytelników. Co może stanowić źródło zawodu dla tych, którzy wolą fantasy okrutne i piętnem realiów znaczone. Czytaj dalej »
Autor admin

1.
„Słoń”. Późne, ostatnie opowiadania Carvera. Czytam zachłannie. Zacząłem wczoraj (20.05.2011 r.) w metrze, wracając z warsztatów Pasji Pisania. Zacząłem od końca, od „Sprawy do załatwienia”, traktując ten tekst o umierającym Czechowie jako probierz całego tomu. Historia śmierci Czechowa. Śmierć jako sprawa do załatwienia. Podoba mi się to. W końcu, czym innym miałaby być? Czytaj dalej »
Autor admin
Jakub Winiarski: Tomku, jak długo trwa twoja przygoda z fantastyką? Jak to się dla ciebie zaczęło?
Tomasz Bochiński: Zaczęło sie dawno, tak dawno, że na świecie z pewnością wciąż harcowały mamuty. A serio było to jeszcze przed lądowaniem ludzi na Księżycu. Miałem lat dziewięć a Ojciec, który był uwielbiał fantastykę, na moje nagabywania o ilustracje w jednym opasłym tomisku wreszcie polecił mi, bym sam sprawdził, jak to się dzieje, że „ta pani lata w kosmosie bez rakiety”. Sprawdziłem. Dotąd czytałem wyłącznie książeczki z serii: „Poczytaj mi Mamo”, teraz pochłonąłem prawie półtora tysiąca stron trylogii Krzysztofa Borunia i Andrzeja Trepki. I od tamtej pory zostałem skazany na fantastykę. Dalsza część przygody nastąpiła rok później gdy po lekturze opowiadań Lema „Albatros” i „Terminus’ postanowiłem też napisać opowieść przedstawiającą mroczne przygody astronautów. A potem już poszło z górki. Drobne dziesięć tysięcy stron zapisane i trzecia nagroda PSMF w konkursie literackim, w którym brało udział dwustu autorów. I wreszcie debiut w TS „Politechnik” w roku 1985 dzięki Maćkowi Parowskiemu. To już ćwierć wieku.
J.W.: Czy jakieś wydarzenie w ciągu tego ćwierćwiecza było przełomowe, najistotniejsze z perspektywy czasu? Czytaj dalej »
Autor admin
Jakub Winiarski: Wydajesz się być zapracowany. A jeszcze wziąłeś sobie na kark pisanie powieści w odcinkach. Skąd pomysł na „Warszawiaków”? I czemu dajesz to na stronę „Ha!artu”, a nie do zwykłej gazety?
Łukasz Orbitowski: Nie przesadzajmy z tym zapracowaniem, nie piszę po godzinach, to moje główne zajęcie i bardzo się pilnuję, żeby mieć oddech, ale i znaleźć czas na rzeczy różne. „Warszawiacy” chodzą mi po głowie gdzieś tak rok z kawałkiem, tylko nie miałem pojęcia co z tym zrobić, jak ugryźć ten pomysł. Bo na normalną powieść, nie bardzo, nie czułbym takiego pisania. Więc ta idea leżała w towarzystwie innych, które leżą sobie dalej. Zdarzyła się okazja, konkretnie miała twarz Piotrka Mareckiego z Ha!artu i przyniosła też ze sobą portfel, który zaraz zabrałem. Musiałem tylko wymyślić jakiś tytuł i znów chyba wyszło. Wracałem sobie do domu i jak głupi powtarzałem pod nosem „Warszawiacy”, „Warszawiacy”, cały zadowolony. Ha!art dał pewność, że rzecz zostanie doprowadzona do końca. Wiesz, z gazetami bywa różnie. Trzeba sprofilować numer, wejdą jakieś reklamy i książkę zdejmujemy. Takie jest życie, nie ma co się złościć, zresztą, żaden dziennik, tygodnik nie zameldował się u mnie. Ta sytuacja zresztą dość dobrze oddaje mój sposób pracy. Nie szukam, nie kombinuję. Życie przynosi pomysły, jak i zatrudnienie. Czytaj dalej »
Autor admin
Jakub Winiarski: Namalowałaś ostatnio jakiś obraz? Jaka była, jeśli można spytać, jego tematyka?
Maja Lidia Kossakowska: Ostatnio wreszcie zabrałam się za rozrysowanie talii kart wróżebnych. Posługuję się kilkanaście lat wersją szkicową i ciągle sobie obiecuję, że pewnego dnia nadam im nową, bardziej dopracowaną szatę graficzną. Może w końcu mi się to uda, chociaż zaprojektowanie i wykonanie czterdziestu dwóch plansz, a może i opracowanie jakiejś koszulki, wymaga mnóstwa czasu. A tego mi wiecznie brakuje.
J.W.: Masz na myśli karty do tarota? Korzystasz z tarotowych podpowiedzi? Czytaj dalej »