„Nowa Fantastyka” to marka kultowa jak Harley. Wywiad dla portalu Poltergeist. Rozmawia Marcin Zwierzchowski

Autor admin

Marcin Zwierzchowski: Ostatnie miesiące to okres sporych zmian w „Nowej Fantastyce”. Jak je oceniasz?

Jakub Winiarski: Pismo jest w fazie wzlotu, na fali. Z numerem lipcowym czytelnicy otrzymali w prezencie książkę Poula Andersona „Stanie się czas”, a już na październik zapowiedziana jest kolejna sensacja i wielka radość dla fanów: powrót Funky’ego Kovala. W każdej „NF” będą więc odtąd cztery plansze świetnego, kultowego komiksu. Do tego dochodzi rozkręcenie strony internetowej fantastyka.pl, gdzie ludzie mogą zamieszczać opowiadania, teksty publicystyczne i prace plastyczne, oraz gdzie organizujemy mnóstwo konkursów i zabaw – wszystko to dla czytelników, dla fanów. Czytaj dalej »

O Wenecji (Predrag Matvejević, „Inna Wenecja”)

Autor admin

Piszący o Wenecji mają problem ten sam, co piszący o miłości: ponoć wszystko już na ten temat zostało powiedziane i nie wiadomo, jakiego sposobu użyć, by do tego wszystkiego dołożyć to, czego jeszcze nikt nie powiedział. Predrag Matvejević znalazł wyjście z tej sytuacji Czytaj dalej »

Z niejednego gardła krew piłem (rozmowa z Januszem Rudnickim)

Autor admin

Jakub Winiarski: Co to znaczy pisać „z lekko zjeżoną sierścią”?

Janusz Rudnicki: Pisać w stanie podwyższonej gotowości. Czyhać. Na coś, co się w trakcie pisania wydarzy. Jeśli tak, to skoczyć temu do gardła. Ja już z niejednego gardła krew piłem.

J.W.: A jeśli nie?

J.R.: Co, jeśli nie?

J.W.: Jeśli się nic nie wydarzy.

J.R.: To skoczyć do gardła sobie samemu. Też mi się zdarzało…

J.W.: Przyjemność porównywalna, jak przy skoku do cudzego gardła, czy zupełnie inna?

J.R.: Inna, jakżeby inaczej. Zapach śliny mamy czuć, na chusteczce, którą wycierała mi twarz. Smród z kominów w Azotach i Blachowni czuć. Stan wody w Zawichoście słychać, z głośnika na ścianie. Ohydny smak tranu czuć. Leci pierwsza krew z kolana, widać nieszczęsnego ojca w trumnie. I tak dalej.

J.W.: Inna pańska autodefinicja: „dyrektor jednoosobowego cyrku”. Chodzi o pokazywanie sztuczek z połykaniem ognia? Chodzenie po linie na dużej wysokości bez siatki zabezpieczającej? Czy może tresurę zwierząt, kryjących się między myślami?

J.R.: O sztuczki z połykaniem piętrzących się sytuacji. O chodzenie na linie zawieszonej nad terrorem dnia powszedniego. A te zwierzęta i myśli to niezłe.

J.W.: E, tam. Tak mi się powiedziało. Ale idźmy dalej po ostrzu cyrkowej metafory. Woli pan pracę na scenie, w świetle jupiterów, czy w zaciszu dyrektorskiego gabinetu? Czytaj dalej »

Chyba rzeczywiście jestem lirykiem (rozmowa z Marcinem Przybyłkiem)

Autor admin

Jakub Winiarski: Skąd pomysł na gierczanego detektywa? Jak stwarza się takiego bohatera?

Marcin Przybyłek: Peter Gabriel w piosence „Fourteen black paintings” śpiewa: „from the pain come the dream, from the dream come the vision…”. Na razie nie będę cytował dalszych słów tego utworu, może przydadzą się jeszcze gdzieś w rozmowie. Fragment ten interpretuję tak, że z bólu i tęsknoty rodzi się marzenie, a ono z czasem krystalizuje w wizję. Przez wiele lat byłem miłośnikiem gier komputerowych (nadal grywam, ale już nie z taką intensywnością). Współpracując ze „Światem Gier Komputerowych” starałem się, w anegdotach Grao Story, pokazać, że gry są czymś więcej niż tylko płytką rozrywką. W ŚGK panował ruch intelektualny, którego celem była dyskusja o grach jako cząstce kultury, która to cząstka nie tylko jest ważna, ale za jakiś czas stanie się bodaj najważniejszą. Grao Story wpisywało się w tę dyskusję: Grao-tsy Łinkomande rozmawiał z Kompucjuszem Diuknukiem o grach na sposób psychologiczny, filozoficzny, humorystyczny. Towarzyszyło im dwóch akolitów: Dżoj-sti Bald i Mish-kha Conq, którzy zadawali czasami niewygodne, a czasami inspirujące pytania. Napisałem tych małych form około pięciuset. Szkoda, że pismo padło, bo w przeciwieństwie do tego, co zostało, starało się kreować myśl: nie bało się pobudzających do refleksji felietonów, przekrojowych artykułów. Gdy jeszcze istniało, stwierdziłem, że potrzebuję czegoś więcej, nie tylko Grao Story. Potrzebuję bohatera („I need a hero”), który będzie pogłębiał tematykę gier, a jednocześnie ją przekraczał. Uśmiecham się czytając „I need a hero”, bo uświadomiłem sobie, że słowa piosenki Bonnie Tyler mogą dotyczyć nie tylko bohatera zewnętrznego, ale też wewnętrznego. Czytaj dalej »

Variétés 2010 (luty)

Autor admin

3 luty

Poprosiłem znanego autora o wywiad. Odpisał: „No chuj, niech będzie.” Wiedziałem, do kogo piszę. Zaskoczony byłbym, gdyby odpisał: „Szanowny Panie, z wielką przyjemnością…”

*
Jerzy Pilch ogłosił niedawno, że „rozstał się z P.B.”. Panem Bogiem. Wyznanie znalazło się w felietonie dla „Przekroju”, wyraźnie miał to być mocny strzał na początek współpracy. Pytanie tylko, kogo interesują wyznania tego rodzaju? Kogo to jeszcze rusza? Dziś, kiedy kilka miliardów homo sapiensów żyje, niektórzy od zawsze, bez „P.B.” – i żadnych z tego powodu wstrząsów. Dziś, kiedy tematy tego kalibru zdają się co do jednego unieważnione. Sam nie mogłem rozstać się z „P.B.”, bo nigdy nie byliśmy blisko. Wolę zresztą rozstania z ludźmi. Zawsze zdarza się przy tym coś zabawnego. A z takim P.B., jak się rozstać? Wykrzyczeć, że „przecież cię nie ma”? Urbi et orbi, jak Pilch, stratę wiary ogłosić?  Dziecinada. Czytaj dalej »

Poznać tych, którymi się jest (Michał Paweł Markowski „Życie na miarę literatury”)

Autor admin

1.

„Życie na miarę literatury” nie powstałoby – przyznaje Michał Paweł Markowski w eseju „Przyjaźń, histeria, melancholia” – gdyby jakiś czas temu nie zaistniał tekst o tym właśnie tytule. Okolicznościowy artykuł, który w formie zalążkowej posłużył za zarys filozofii, jaką przyjął Międzynarodowy Festiwal Literatury im. Josepha Conrada, organizowany przez „Tygodnik Powszechny” i Kraków. Kiedy artykuł był już gotowy – streszcza historię Markowski – „postanowiłem jakoś wyklarować moje poglądy na literaturę (…) i przedstawić je w postaci książki-manifestu”. „Życie na miarę literatury” to właśnie owa książka-manifest. Książka wyznanie wiary – bodaj najdobitniejsze ze wszystkich dotychczas przez Markowskiego napisanych. Czytaj dalej »

Subtelny melanż. Notatki o Śliwce (Krzysztof Śliwka, „Dżajfa & Gibana”)

Autor admin

1.

„Dżajfa & Gibana” – sam tytuł jest tu, jak dla mnie, fantazyjnym i jakże przy tym życiowym poematem, którego nie sposób przeoczyć – to wybór wierszy z wydanych do tej pory sześciu książek Krzysztofa Śliwki (ur. 1967), plus garść tekstów nowych, znanych jedynie częściowo z publikacji w tak zwanej prasie literackiej. Jest w tej obszernej, niejako jubileuszowej prezentacji jeden wiersz, który można chyba spokojnie uznać za autoportret poetyckiego porte-parole Śliwki, liryk zatytułowany, jak to bywa u tego poety i do czego czytelnicy jego od lat są przyzwyczajeni, równie ekstrawagancko, co cała ta książka: „Wszystkim tym, którzy myślą, że jestem posępnym draniem, cokolwiek by to miało znaczyć”. Czytaj dalej »

Brzuchomówca i kulinaria (Mark Crick, „Zupa Franza Kafki”)

Autor admin

W realu udane spotkania z pisarzami przy wspólnych posiłkach albo się nie zdarzają, albo też wypadają marnie. Dość wspomnieć słynne spotkanie Prousta z Joycem przy jednym stole, zaaranżowane przez wielbiciela obu talentów, z którego nic nie wynikło, a sława jego trwa tylko dlatego, że to Proust z Joycem męczyli się ileś tam minut we własnym towarzystwie. Czytaj dalej »

To samo, ale po długim obejściu, czyli – pochwała metody (Bogdan Banasiak, „Słońce ekstazy, noc melancholii. Rzecz o Raymondzie Rousselu”) (notatka polemiczna)

Autor admin

Kto prócz surrealistów
mógł pokochać te gry?

A. Sosnowski, „R.R. (1877-1933)”

1.

Przytaczana przez Bogdana Banasiaka notka z tomu XVI „Encyclopedia Universalis” (Paris 1988) nie tyle może nie pozostawia złudzeń, co raczej mnoży niejasności. Pod hasłem „Roussel (Raymond)” czytamy bowiem: „Charakterologicznie: neuropata, słabowity, maniak, obłąkany, homoseksualista, w końcu alkoholik i toksykoman”. Tyle o człowieku, który według Prousta stworzył „cudowne narzędzie poetyckie”. Czytaj dalej »

Saga Zadury, krytyka i felietonisty (Bohdan Zadura, „Szkice, recenzje, felietony” (t.1-2))

Autor admin

Jestem staroświecki, wierzę w społeczny podział pracy. Wierzę w Boga literatury, który jest Ojcem wszystkich literatur narodowych, który kocha je wszystkie, niezależnie od ich przymiotów i przywar. Który nie musi na nich zarabiać, nie musi nimi kupczyć. Wystarczą mu te procenty, które ściąga z pseudoliteratury?
Bohdan Zadura

Czy pisarz w dobie globalizacji ma być medialnym dupkiem?
Bohdan Zadura

1.

„Nie wypada dobrze pisać o kimś, kogo się lubi.” Taką prawdę z dawna znaną przypomina Zadura w „Sposobie istnienia”, szkicu poświęconym książce Henryka Berezy „Sposób myślenia”. I dodaje, że on o Berezie jednak napisze, a to dlatego, że czasy dżentelmenów, co by nie mówić, skończyły się. Dobrze, że to Zadura napisał, ponieważ mnie znacznie sprawę ułatwił. Czytaj dalej »