Fernando Pessoa

Fernando Pessoa, *** Przepisać na czysto Materię (przeł. W. Charchalis)
Przepisać na czysto Materię,
Odłożyć na miejsce rzeczy porozrzucane przez ludzi, Czytaj dalej »

Fernando Pessoa, *** Przepisać na czysto Materię (przeł. W. Charchalis)
Przepisać na czysto Materię,
Odłożyć na miejsce rzeczy porozrzucane przez ludzi, Czytaj dalej »

Gottfried Benn, Nigdy samotniej (przeł. J.St. Buras)
Nigdy samotniej niż w sierpniowe dnie:
spełnienia czas – dokoła rozognione
pożary złote i czerwone,
lecz twych ogrodów radość – gdzie? Czytaj dalej »
„Róża Gwiazdy Wieczornej” (przeł. L. Engelking)
1. Ta to ma klitorę jak fartuch kowalski a pizdę jakbyś
wpakował łapę w żarcie dla prosiąt
Nie chciałbym dostać tylu ciosów ile ona miała tam
fiutów na trzy dni zasłoniłyby słońce
2. Cztery lata temu była dziewicą
Kochałem ją
1. Co za baran jest z gościa jak pierwszy raz zobaczy dziewuchę
2. Ale zanim się do niej dobrałem już dawno skończyła
pensję dla panienek w Rokoku
Już wtedy wleciałem w nią jak w szambo
Rok biegałem za nią jak szalony
Miała mnie w dupie i tyle
Nie chciała dłubać w zębach moją wykałaczką Czytaj dalej »

Ani orszak kamieni
ani oklaski wiatru
nie powiedzą ci nigdy,
że oto już dotarłeś. Czytaj dalej »
Bezsenność. Homer. Żagle są napięte.
Ja do połowy przeczytałem spis okrętów:
Te długie stada ptactwa, te żurawi sznury,
Ten wyląg, co nad Grecją podniósł się do góry. Czytaj dalej »
Najznakomitsi ludzie są jak woda (przeł. J. Zawadzki)
Najznakomitsi ludzie są jak woda,
woda bowiem znakomicie zaspokaja
potrzeby wszystkiego stworzenia: Czytaj dalej »
Ballada o zejściu do sklepu
Najpierw zeszedłem na ulicę
schodami,
ach, wyobraźcie sobie,
schodami. Czytaj dalej »
Niedyskrecje
Gdzie jesteśmy? W ironiach
których nikt nie chwyci, krótkotrwałych
i nieakceptowanych, w trywialnych puentach
które kwitują metafizykę niedorzecznym
detalem, w piątku, co wypada
na piątego listopada, w mnemotechnice dni.
Można dać przykład i można to przyjąć
na wiarę, kocią łapę na gardle.
I lubi się jeszcze pewne słowa i te, za przeproszeniem,
składnie, które udają, że coś je z sobą łączy.
W tych międzysensach zawiera się cały człowiek,
włazi tam, gdzie widzi trochę miejsca.
Kreole, metysi
Skoro ty jesteś dziwna i ja jestem dziwny,
to się wspaniale składa, razem zadziwimy
świat, będą pokazywać nas palcem rodziny
wychodzące na spacer, staniemy się słynni
i bardzo tajemniczy, nakręcą też filmy
o nas, zupełnie nieprawdziwe. Wprowadzimy
się w nocy, w środku grudnia do pewnej meliny
i będziemy tam robić miłość i nie będzie innych
spraw ani zajęć. Przyszło nam się spotkać
w takim ogromnym świecie, można nas rozpoznać
jedynie po języku. Pokaż język, kotku.
Opowiem ci bajeczkę. Będziemy już razem,
tak się wspaniale składa, i język nas zdradzi,
świat zabije, zamieni na rosę i popiół.