Zapowiedź klęski? (Haruki Murakami, „1Q84” (tom 1 i 2))

1.
Haruki Murakami to nie byle kto. Autor bestsellerów sprzedawanych w wielu krajach w wielotysięcznych nakładach. Artysta szanowany, podziwiany i kochany przez czytelnicze masy. Ale gdy spojrzeć na twórczość Murakamiego krytycznym okiem, jest on autorem jedynie dwóch powieści wybornych – „Kroniki ptaka nakręcacza” oraz „Końca Świata i Hard-boiled Wonderland” – oraz kilku znośnych, niemożebnie przegadanych. Czytaj dalej »
Z widokiem na nicość (Enrique Vila-Matas, „Eksploratorzy przepaści”)

Czy literatura uprawiana przez Enrique Vila-Matasa to mainstream czy już fantastyka? Czytaj dalej »
Samotność długodystansowca (rozmowa z Wojciechem Brzoską)
Jakub Winiarski: Czy humor poezji nie szkodzi?
Wojciech Brzoska: Nie wydaje mi się. Absolutnie nie szkodzi. Lubię w poezji ironię czy humor. Zwłaszcza, że świadczą one często o krytycznym podejściu autora do tzw. rzeczywistości. Szkodzić może natomiast nadmierna powaga, patos i zadęcie. Albo przeświadczenie autora, że ma monopol na jedyną i słuszną prawdę.
J.W.: Kogo masz na myśli, mówiąc o nadmiernej powadze, patosie i zadęciu?
W.B.: Jest paru takich, zarówno wśród starszego pokolenia poetów jak i wśród moich (naszych) rówieśników. Ale pozwól, że nazwiska pozostawię jednak dla siebie. Z obawy przed krwawym odwetem patosu (śmiech).
J.W.: Dlaczego w poezji tak trudno o humor?
W.B.: Nie mam pojęcia. Mnie się jednak wydaje, że trochę jednak humoru we współczesnej poezji jest. Tym razem nie boje się wymienić nazwisk: Baczewski, Jaworski, Foks, Wiedemann, Macierzyński, Lekszycki, Pluszka. To autorzy raczej słynący z ironicznego podejścia do wiersza. Chociaż każdy na swój własny sposób. Czytaj dalej »
Poradnik pisarski: Sztuka dekorowania wnętrz
1.
Ken Follet w wywiadzie „Im groźniej, tym lepiej”, na pytanie „Frankfurter Rundschau” o tę własną książkę, która najlepiej nadawałby się do ekranizacji, odpowiedział bez chwili wahania: „Zamieć” – bo głównym bohaterem w gruncie rzeczy jest tu dom. Domy znakomicie oswajają widzów z akcją. Ich architektura jest jak system nerwowy, ich pokoje są jak narządy wewnętrzne. Tam po prostu jest życie. („FR” z dn. 24.01.2010, przedruk: „Forum” 8/2010.) Zdanie o architekturze będącej „jak system nerwowy” i pokojach „jak narządy wewnętrzne”, wygląda na pierwszy rzut oka niby metafora tyleż efektowna, co wydumana. Ale to tylko – na pierwszy rzut oka. W istocie Follet mówi o dobrym umiejscowieniu akcji i wszystkim tym, co nazwać trzeba dekoracjami, więcej niż setki stron podręczników kreatywnego pisania. Przede wszystkim: to wielka prawda, że domy znakomicie oswajają z akcją. To prawda, której potwierdzeniem może być choćby fenomen ekranizacji książek Iry Levina. Powieści takich, jak „Dziecko Rosemary” czy Sliver”, w których domy właśnie, Bramford i Sliver, są bohaterami, a nie tylko miejscem akcji, nie można sobie wręcz wyobrazić bez kunsztownych, zegarmistrzowskich, jak je nazywa Stephen King, mający wielki szacunek dla Iry Levina, opisów. Czytaj dalej »
Ajvaz osobny, Ajvaz niezwykły (Michal Ajvaz, „Morderstwo w hotelu Intercontinental. Powrót starego warana. Inne miasto.”)
„Schulzowską osobność, wspartą równie świetnym umysłem i iście wizjonerską filozofią literatury, posiada czeski pisarz Michal Ajvaz. Z całym naciskiem powiadam, że Ajvaz to najwybitniejszy obecnie pisarz Europy Środkowej”. Czytaj dalej »
Z niejednego gardła krew piłem (rozmowa z Januszem Rudnickim)
Jakub Winiarski: Co to znaczy pisać „z lekko zjeżoną sierścią”?
Janusz Rudnicki: Pisać w stanie podwyższonej gotowości. Czyhać. Na coś, co się w trakcie pisania wydarzy. Jeśli tak, to skoczyć temu do gardła. Ja już z niejednego gardła krew piłem.
J.W.: A jeśli nie?
J.R.: Co, jeśli nie?
J.W.: Jeśli się nic nie wydarzy.
J.R.: To skoczyć do gardła sobie samemu. Też mi się zdarzało…
J.W.: Przyjemność porównywalna, jak przy skoku do cudzego gardła, czy zupełnie inna?
J.R.: Inna, jakżeby inaczej. Zapach śliny mamy czuć, na chusteczce, którą wycierała mi twarz. Smród z kominów w Azotach i Blachowni czuć. Stan wody w Zawichoście słychać, z głośnika na ścianie. Ohydny smak tranu czuć. Leci pierwsza krew z kolana, widać nieszczęsnego ojca w trumnie. I tak dalej.
J.W.: Inna pańska autodefinicja: „dyrektor jednoosobowego cyrku”. Chodzi o pokazywanie sztuczek z połykaniem ognia? Chodzenie po linie na dużej wysokości bez siatki zabezpieczającej? Czy może tresurę zwierząt, kryjących się między myślami?
J.R.: O sztuczki z połykaniem piętrzących się sytuacji. O chodzenie na linie zawieszonej nad terrorem dnia powszedniego. A te zwierzęta i myśli to niezłe.
J.W.: E, tam. Tak mi się powiedziało. Ale idźmy dalej po ostrzu cyrkowej metafory. Woli pan pracę na scenie, w świetle jupiterów, czy w zaciszu dyrektorskiego gabinetu? Czytaj dalej »
„Przegląd filozoficzno-literacki” (1/2010). Temat: „Borges i literatura”
„Borges – pisze Alejandro Vaccaro we „Wstępie” – uważany był przez poważną krytykę za pisarza dla pisarzy. Być może do jego zdefiniowania lepiej pasowałoby słowo Mistrz (z wielkiej litery), które to określenie zdecydowanie mu się nie podobało. Natomiast chełpił się książkami, które przeczytał. „Niech inni chełpią się stronicami, jakie napisali; mnie dumą napełniają te, które przeczytałem” – powiedział kiedyś w wyraźnym przesłaniu do młodzieży. Żeby stać się dobrym pisarzem, trzeba być przedtem dobrym czytelnikiem. Jest się kimś ze względu na to, co się czyta, a nie, co się pisze. Czytaj dalej »
Opinie uczestników
Na Pasję Pisania dotarłam po roku od momentu, kiedy uświadomiłam sobie, że chcę spróbować potraktować moje pisanie co najmniej jako hobby. Przed pierwszymi zajęciami stresowałam się okrutnie, bo niby jak mam komuś mówić o swoim pisaniu, skoro na pewno to, co napisałam, jest beznadziejne. Zupełnie niepotrzebnie. Na zajęciach atmosfera jest wspaniała. Kuba wpaja w nas pewność siebie i zabija naszego „wewnętrznego krytyka”. Czasami mi się wydaje, że to taka wspólna terapia. Wprawdzie na terapii żadnej jeszcze nie byłam, ale zdecydowanie samopoczucie po zajęciach lepsze. Co mi dały warsztaty z Jakubem i grupą? Uświadomiły mi, że nie jestem jedynym świrem z problemem pisania i że istnieją też inne świruski, które mają ten sam problem (akurat u nas były same dziewczyny). Po zajęciach uświadomiłam sobie, że mogę rozmawiać z ludźmi o tym, co piszę, a dzięki temu mam mnóstwo nowych pomysłów. Poza tym nawet zaczynam myśleć o tym, że ta moja wymyślona książka kiedyś, w przyszłości może ujrzeć światło dzienne! Taka idea jeszcze dwa miesiące temu nie zostałaby dopuszczona do myśli, które można głośno wypowiadać
. Generalnie zapisanie się na Pasję to był jeden za najlepszych pomysłów, jakie zrealizowałam. Dla kogo są te warsztaty? Dla każdego, kto kocha pisać, ale nie do końca jest pewny, czy wie jak.
Agata Kabza, uczestniczka warsztatów pisarskich Pasji Pisania, 1.02 – 7.03.2012 (PP Podst.) oraz PP1 od 14.03.2012. Czytaj dalej »
