Autor admin

Kiedy usiłujący spłacić stare długi Bakly, były gladiator i najemnik zwany „Rzeźnikiem”, wraz z Kilianem Ochinotem, buchalterem hrabiego Drexlera Belfonta dostają zlecenie wykonania poufnej misji w Wolnej Strefie, nie mają pojęcia, w jak wielkie wpadną niebawem tarapaty. Czytaj dalej »
Autor admin

Zbiór „Smokobójca” prezentuje historie o łowcy smoków, nowelę o ciekawskim, bardzo sprawnym w swym fachu najemniku i dwa krótkie, wysmakowane i dosyć zaskakujące opowiadania. Czytaj dalej »
Autor admin

Kiedy uszkodzeniu uległa jednostka napędowa, Adam Bartold, astronawigator dalekiego zwiadu, nie miał dużego wyboru. Zasilanie awaryjne pozwoliło mu dotrzeć w okolice Marchii, do bazy, w której żyje i pracuje grupa badaczy, od których zależy więcej niż się wydaje. Czytaj dalej »
Autor admin
Jakub Winiarski: Tomku, jak długo trwa twoja przygoda z fantastyką? Jak to się dla ciebie zaczęło?
Tomasz Bochiński: Zaczęło sie dawno, tak dawno, że na świecie z pewnością wciąż harcowały mamuty. A serio było to jeszcze przed lądowaniem ludzi na Księżycu. Miałem lat dziewięć a Ojciec, który był uwielbiał fantastykę, na moje nagabywania o ilustracje w jednym opasłym tomisku wreszcie polecił mi, bym sam sprawdził, jak to się dzieje, że „ta pani lata w kosmosie bez rakiety”. Sprawdziłem. Dotąd czytałem wyłącznie książeczki z serii: „Poczytaj mi Mamo”, teraz pochłonąłem prawie półtora tysiąca stron trylogii Krzysztofa Borunia i Andrzeja Trepki. I od tamtej pory zostałem skazany na fantastykę. Dalsza część przygody nastąpiła rok później gdy po lekturze opowiadań Lema „Albatros” i „Terminus’ postanowiłem też napisać opowieść przedstawiającą mroczne przygody astronautów. A potem już poszło z górki. Drobne dziesięć tysięcy stron zapisane i trzecia nagroda PSMF w konkursie literackim, w którym brało udział dwustu autorów. I wreszcie debiut w TS „Politechnik” w roku 1985 dzięki Maćkowi Parowskiemu. To już ćwierć wieku.
J.W.: Czy jakieś wydarzenie w ciągu tego ćwierćwiecza było przełomowe, najistotniejsze z perspektywy czasu? Czytaj dalej »
Autor admin

Wesoła i żądna nie byle jakich przygód kompania trafiła się młodemu goblinowi imieniem Jig, który do tej pory, mimo wieku odpowiedniego do wojaczki, tracił czas pilnując wielkich kadzi z syfią, przy którym to mało chwalebnym zajęciu mógł sobie jedynie pomarzyć o byciu wielkim, goblińskim bohaterem. Czytaj dalej »
Autor admin

Na stronach zamieszczonego w pierwszym tomie antologii „Tempus fugit” opowiadania „Załatwiaczka” Mileny Wójtowicz padają znamienne słowa (jest to charakterystyka jednego z bohaterów, czarodzieja o swojskim imieniu Jacek): „Nie znał się na maszynach czasu, właściwie to od fizyki bolała go głowa. Lubił magię i marketing.” I, myślę sobie, nie ma się co oszukiwać: ponieważ z klasyczną, twardą SF sprawa od jakiegoś czasu wygląda w Polsce tak, jak wygląda, poniekąd wszyscy jesteśmy w sytuacji owego Jacka: od fizyki głowa nas boli i na pewno wolimy magię (co do marketingu zdania są jednak podzielone). Czytaj dalej »
Autor admin

Tej książki nie ma co opowiadać, ją trzeba wziąć w ręce, przekartkować, zobaczyć. A najlepiej: kupić. Dlaczego? Czytaj dalej »
Autor admin
Jakub Winiarski: Namalowałaś ostatnio jakiś obraz? Jaka była, jeśli można spytać, jego tematyka?
Maja Lidia Kossakowska: Ostatnio wreszcie zabrałam się za rozrysowanie talii kart wróżebnych. Posługuję się kilkanaście lat wersją szkicową i ciągle sobie obiecuję, że pewnego dnia nadam im nową, bardziej dopracowaną szatę graficzną. Może w końcu mi się to uda, chociaż zaprojektowanie i wykonanie czterdziestu dwóch plansz, a może i opracowanie jakiejś koszulki, wymaga mnóstwa czasu. A tego mi wiecznie brakuje.
J.W.: Masz na myśli karty do tarota? Korzystasz z tarotowych podpowiedzi? Czytaj dalej »
Autor admin

Daimon Frey, Abaddon, Tańczący na Zgliszczach. Po walce z Siewcą Wiatru żyje bez sensu i celu, pokonując kolejnych starych bogów w niezupełnie legalnych walkach, coś jakby diabelsko-anielskim MMA, tyle że jeszcze brutalniejszym. Czytaj dalej »
Autor admin

„Kram opowiadacza” – tak z przymrużeniem oka pisze o swojej książce we wstępie do „Więzów krwi” Kossakowska, jak gdyby nieco bagatelizując ten zbiór opowiadań z różnych czasów, zbiór niejednorodny, wielogatunkowy, przewrotny. Czytaj dalej »