Autor admin
Dlaczego literatura jest sexy?
J.W.: Bo kiedy uprawia się ją dobrze, może być tak podniecająca i satysfakcjonująca jak dobry seks.
Co to znaczy „uprawiać ją dobrze”?
J.W.: Dobrze, czyli tak, żeby nie trzeba było słów przestawiać, żeby było lepiej. Dobrze, to znaczy także, że czytelnicy czują to, co mieli poczuć. W tym miejscu zbieżność z erotyką jest, myślę, wyjątkowo mocna. Literatura powinna ekscytować, podniecać, pobudzać emocjonalnie i intelektualnie. Jeśli to robi, jest sexy.
Jakubie, grzeszysz tą poezją! Jak wspominasz pracę nad „Piosenkami starego serca”?
J.W.: Oczywiście najtrudniejszy był research. Starzałem się w tempie ekspresowym. (Śmiech)
Pierwszą miłość sprowadzasz do niezdarnego, łatwego seksu: „wsadzić – wyjąć – wsadzić”. Co cię skłoniło do odarcia miłości z romantyczności? Czytaj dalej »
Autor admin

Można powiedzieć, że dostrojenie jest techniką edukacyjną i terapeutyczną, prowadzącą do harmonii i równowagi fizycznej, mentalnej oraz duchowej. Ale ta metoda nie była pomyślana jako terapia. Dopiero z czasem okazało się, że ma wielką terapeutyczną siłę.
Stanley H. Block w rozmowie z Marcinem Fabjańskim, „Wojna w mózgu”, [w:] „Coaching” 2/2010
1.
Wszystko zaczęło się od kwartalnika „Coaching” (2/2010). Przeczytałem w nim artykuł Marcina Fabjańskiego „Most na rzece zmartwień”, opowiadający o książce „Come to Your Sense” i przedstawionej w niej metodzie Mind-body Bridging, opracowanej i propagowanej przez Stanleya H. Blocka. Czytaj dalej »
Autor admin

Fernando Pessoa, *** Przepisać na czysto Materię (przeł. W. Charchalis)
Przepisać na czysto Materię,
Odłożyć na miejsce rzeczy porozrzucane przez ludzi, Czytaj dalej »
Autor admin

Gottfried Benn, Nigdy samotniej (przeł. J.St. Buras)
Nigdy samotniej niż w sierpniowe dnie:
spełnienia czas – dokoła rozognione
pożary złote i czerwone,
lecz twych ogrodów radość – gdzie? Czytaj dalej »
Autor admin

„Róża Gwiazdy Wieczornej” (przeł. L. Engelking)
1. Ta to ma klitorę jak fartuch kowalski a pizdę jakbyś
wpakował łapę w żarcie dla prosiąt
Nie chciałbym dostać tylu ciosów ile ona miała tam
fiutów na trzy dni zasłoniłyby słońce
2. Cztery lata temu była dziewicą
Kochałem ją
1. Co za baran jest z gościa jak pierwszy raz zobaczy dziewuchę
2. Ale zanim się do niej dobrałem już dawno skończyła
pensję dla panienek w Rokoku
Już wtedy wleciałem w nią jak w szambo
Rok biegałem za nią jak szalony
Miała mnie w dupie i tyle
Nie chciała dłubać w zębach moją wykałaczką Czytaj dalej »
Autor admin

Ani orszak kamieni
ani oklaski wiatru
nie powiedzą ci nigdy,
że oto już dotarłeś. Czytaj dalej »
Autor admin

Yusef Komunyakaa, autor urodzony w roku 1947, długo dobijał się do świadomości polskich czytelników. Był publikowany w „Studium”, był obecny w „Literaturze na świecie”, ale dopiero książka w wyborze i tłumaczeniu Katarzyny Jakubik ukazuje tego twórcę w sposób – jak na nasze skromne warunki wydawnicze – kompleksowy. Czytaj dalej »
Autor admin
Jakub Winiarski: Wydajesz się być zapracowany. A jeszcze wziąłeś sobie na kark pisanie powieści w odcinkach. Skąd pomysł na „Warszawiaków”? I czemu dajesz to na stronę „Ha!artu”, a nie do zwykłej gazety?
Łukasz Orbitowski: Nie przesadzajmy z tym zapracowaniem, nie piszę po godzinach, to moje główne zajęcie i bardzo się pilnuję, żeby mieć oddech, ale i znaleźć czas na rzeczy różne. „Warszawiacy” chodzą mi po głowie gdzieś tak rok z kawałkiem, tylko nie miałem pojęcia co z tym zrobić, jak ugryźć ten pomysł. Bo na normalną powieść, nie bardzo, nie czułbym takiego pisania. Więc ta idea leżała w towarzystwie innych, które leżą sobie dalej. Zdarzyła się okazja, konkretnie miała twarz Piotrka Mareckiego z Ha!artu i przyniosła też ze sobą portfel, który zaraz zabrałem. Musiałem tylko wymyślić jakiś tytuł i znów chyba wyszło. Wracałem sobie do domu i jak głupi powtarzałem pod nosem „Warszawiacy”, „Warszawiacy”, cały zadowolony. Ha!art dał pewność, że rzecz zostanie doprowadzona do końca. Wiesz, z gazetami bywa różnie. Trzeba sprofilować numer, wejdą jakieś reklamy i książkę zdejmujemy. Takie jest życie, nie ma co się złościć, zresztą, żaden dziennik, tygodnik nie zameldował się u mnie. Ta sytuacja zresztą dość dobrze oddaje mój sposób pracy. Nie szukam, nie kombinuję. Życie przynosi pomysły, jak i zatrudnienie. Czytaj dalej »
Autor admin
Jakub Winiarski: Odpowiadając na moja prośbę o wywiad, na marginesie dodałaś: „w listopadzie wpadnę do Chile”? Co to za pomysł, Galu?
Genowefa Jakubowska-Fijałkowska: Po prostu kolejna podróż. Teraz mówię, że na koniec świata, choć koniec świata nie jest na końcu świata. Kocham czekać na podróż, być w podróży i wracać. Trochę ubolewam, że nie stać mnie (nie chodzi o pieniądze, ale o szaleństwo, odwagę, determinację) na podróżowanie w stylu Bartka Majzla, jest teraz w Ghanie albo w Togo (też byłam) i trochę irytuje mnie, gdy oprócz „poetki” pojawia się „podróżniczka”.
J.W.: A czy to nie jest tak, że podróżowanie stało się powszechnie dostępną formą ucieczki i że nie trzeba szaleństwa, bo jest rzeczą banalną, przy braku funduszy, wziąć urlop z pracy, wybrać z bogatej oferty turystycznej i jechać? Co jest takiego w podróżowaniu, że to robisz? Czytaj dalej »
Autor admin

Gucio zaczarowany (fragment)
Między mną i nią był stół, na stole szklanka.
Spierzchnięta skóra jej łokci dotykała lśniącej powierzchni,
W której odbijał się zarys cienia pod pachą.
Kropla potu gęstniała nad falistą wargą.
A przestrzeń między mną i nią dzieliła się nieskończenie,
Hucząca pierzastymi strzałami eleatów,
Nie wyczerpie jej rok ni sto lat podróży.
Gdybym przewrócił stół, co byśmy spełnili.
Ten akt, nie-akt, bo zawsze potencjalny
Jak zamiar wejścia w drzewo, w wodę, w minerały.
Ale ona też patrzyła na mnie jak na pierścienie Saturna
I wiedziała, że wiem, jak nikt nie dosięga.
Tak stanowiona była człowieczość i tkliwość.
Późna starość
Skończone budzenia się rano
ze stojącą pytą
która prowadzi i wskazuje drogę.
Ukazuje się Ja, i jest to
przepaść zupełnie czarna.
Nie ma dna gorszemu.
Pora na pobożną literaturę.
Żebym uczepił się którejś świętej osoby
na przykład błogosławionej Kunegundy
i żebym zawisł jak wiórek nad otchłanią.
Ona z kolei trzyma się szaty św. Franciszka
i tak połączeniu w girlandę unosimy się.