Pogaduszki z geniuszem („A jeśli nasz świat jest ich rajem? Ostatnie rozmowy z Philipem K. Dickiem”)

Autor admin


Jeżeli ktoś obiecywałby sobie po tej książce intensywnych przeżyć i rewelacji takich, jak na przykład po rozmowach Stanisława Lema ze Stanisławem Beresiem, może być lekkie rozczarowanie. Czytaj dalej »

Samotność długodystansowca (rozmowa z Wojciechem Brzoską)

Autor admin

Jakub Winiarski: Czy humor poezji nie szkodzi?

Wojciech Brzoska: Nie wydaje mi się. Absolutnie nie szkodzi. Lubię w poezji ironię czy humor. Zwłaszcza, że świadczą one często o krytycznym podejściu autora do tzw. rzeczywistości. Szkodzić może natomiast nadmierna powaga, patos i zadęcie. Albo przeświadczenie autora, że ma monopol na jedyną i słuszną prawdę.

J.W.: Kogo masz na myśli, mówiąc o nadmiernej powadze, patosie i zadęciu?

W.B.: Jest paru takich, zarówno wśród starszego pokolenia poetów jak i wśród moich (naszych) rówieśników. Ale pozwól, że nazwiska pozostawię jednak dla siebie. Z obawy przed krwawym odwetem patosu (śmiech).

J.W.: Dlaczego w poezji tak trudno o humor?

W.B.: Nie mam pojęcia. Mnie się jednak wydaje, że trochę jednak humoru we współczesnej poezji jest. Tym razem nie boje się wymienić nazwisk: Baczewski, Jaworski, Foks, Wiedemann, Macierzyński, Lekszycki, Pluszka. To autorzy raczej słynący z ironicznego podejścia do wiersza. Chociaż każdy na swój własny sposób. Czytaj dalej »

Żart nie wyklucza powagi (rozmowa z Piotrem Macierzyńskim)

Autor admin

Jakub Winiarski: Bohater Twojej liryki, o ile można mówić o jednej takiej postaci, to ktoś, z kim chyba często jesteś mylony. Może Ci się to wydawać niesprawiedliwe, lecz czy nie uważasz, że solidnie sobie na takie traktowanie zapracowałeś, kreując tak osobistego bohatera lirycznego i tak mnożąc tropy wyglądające na „pamiętnikowe”? A może ten Twój bohater nie jest taki osobisty, jak się wydaje? Jak to jest, Piotrze, z Tobą i tą figurą, która cię czasem, tak mi się zdaje, przesłania, a może nawet przytłacza?

P.M.: Pewnie masz rację, zapracowałem sobie na takie traktowanie. Czytaj dalej »

Nie tylko liczba i śmierć. Notatka przy Sosnowskim („Trop w trop. Rozmowy z Andrzejem Sosnowskim”)

Autor admin


„Jeśli dobrze pamiętam – mówi Andrzej Sosnowski w rozmowie pt. „Niewielki odwet na „prawdziwym” życiu” – de Man pisze w pewnym miejscu – trochę między wierszami, ale jednak czytelnie i stanowczo – że liczą się tylko liczba i śmierć, jedyne realności. Czytaj dalej »

Poezja wywraca życie na nice (rozmowa z Karolem Maliszewskim)

Autor admin

Jakub Winiarski: Pamiętasz, Karolu, jak zaczęło się Twoje życie z literaturą?

Karol Maliszewski: Zaczęło się od gadania, od opowieści braci, matki, ojca, sąsiadów. Od oglądania prostych historyjek na czarno-bialym ekranie telewizora. Od słuchania tego, co mi czytali. Potem dopiero od czytania leżących na strychu czasopism i przynoszonych z biblioteki książek. Zaczęło się od zmyślania, od konfabulacji, uciekania w wyobraźnię.

J.W.: Był to więc jakiś młodzieńczy eskapizm? Ucieczka do lepszego świata?

K.M.: Uciekało się, gdzie tylko można było. Nieraz na podwórko albo do sąsiadów, nieraz razem z matką, nieraz tylko z braćmi. Sceny typowe dla małomiasteczkowego getta neurotycznych alkoholików wypędzonych ze swojej ziemi i niepewnych tej, na którą ich rzucono. W literaturę też się uciekało, w magię brzmienia i znaczenia słów. Do kina się uciekało. Czytaj dalej »

Myślę, że takie tematy są dwa: seks i śmierć (rozmowa z Julią Fiedorczuk)

Autor admin

Jakub Winiarski: Naprawdę wierzy Pani, że poeci romantyczni składając hołd Naturze i badając jej związki z Duchem, przeczuwali odkrycia dwudziestowiecznej, post-Einsteinowskiej nauki?

Julia Fiedorczuk: Nie wierzę, rzecz jasna, że dosłownie, w sensie naukowym, cokolwiek przeczuwali. Nie byli przecież naukowcami. Co nie zmienia faktu, że język współczesnej fizyki przypomina często język poezji romantycznej. Chodzi mi przede wszystkim o tę zbieżność na poziomie języka. Jeśli zestawimy wiersz S. T. Coleridge’a pt. „Harfa Eolska” z pewnymi fragmentami książki Briana Greene’a o teorii superstrun, to zauważymy, że obydwaj autorzy usiłują opisać świat jako pewien rodzaj bardzo delikatnej muzyki (dlatego napisałam: „a wszechświat to gigantyczne organy”). Dla Coleridge’a Halfa Eolska stanowi metaforę przejścia pomiędzy światem zewnętrznym (naturalnym: wszak to wiatr wydobywa dźwięki z tego instrumentu), a wewnętrznym, zaświadczając o fundamentalnej ciągłości tych dwóch światów (ja i nie-ja), zaś dla Greene’a zróżnicowane drgania superstrun to wspólny język całego wszechświata (język absolutny, język Boga). Więc może powinnam odwrócić to stwierdzenie, które Pan przytacza, i powiedzieć, że współczesna fizyka ma w sobie coś z ducha romantyzmu? Czytaj dalej »

Dobro działa usypiająco na nasze człowieczeństwo (rozmowa z Mariuszem Sieniewiczem)

Autor admin

Jakub Winiarski: Krytycy, przynajmniej niektórzy, podkreślają walor językowy twoich książek, twoją językową, niekiedy brawurową inwencję. Z drugiej strony, zaszufladkowano cię jako autora, cokolwiek to znaczy, „zaangażowanego”. Kusi mnie więc, żeby spytać, jak to z tobą jest, Mariusz, wolisz uprawiać sztukę czystą, czy łakniesz rządu dusz jako ten, kto pewne prawdy społecznie doniosłe objawi?

Mariusz Sieniewicz: Nie widzę w tym nic paradoksalnego. Język i rzeczywistość, nawet ta społecznie akcentowana, stanowią dla mnie naturalny związek. Powołując się na Brocha, można powiedzieć, że nastawienie wyłącznie na sztukę czystą jest kiczem. Sztuka bez swojego uzasadnienia, odbicia w rzeczywistości jest jedynie wydmuszką, bezkarną zabawą, która sankcjonuje zastany porządek. I na odwrót – rzeczywistość bez języka, zwłaszcza języka metaforycznego, symbolicznego jest zamknięta, powierzchowna, pozbawiona głębi. Na pewno bliższa mi jest sztuka, w której język jest jednym z „nieprzezroczystych” bytów, współtworzących świat. Język – tak samo realny jak stół, krzesło, deszcz, człowiek, a jednocześnie ciążący ku metaforze. I ten właśnie język „angażuje się” w świat, to znaczy uczestniczy w nim, współtworzy go, wartościuje, daje świadectwo swoim – takim, a nie innym – kształtem. Utarło się w naszym myśleniu stereotypowe wyobrażenie na temat języka: albo jest tylko i wyłącznie narzędziem dla – ogólnie rzecz ujmując – realistycznie poprowadzonych narracji, albo – gdy zdradza tendencję do autonomii – pociąga za sobą cały tekstowy świat w estetyzm. To nieporozumienie. Tak samo jak literatura zaangażowana, która ma wyłącznie objawiać prawdy społecznie doniosłe i dodatkowo – staje się zakładnikiem „tendencyjności”, czarno-białych klisz. Czy Camus był pisarzem zaangażowanym? Ano był. Czy Dostojewski angażował się? Jak najbardziej. Tyle, że w naszym rozumieniu zaangażowania posługujemy się jakimiś chorymi socrealistycznymi definicjami. „Pisarz” praktycznie nic dzisiaj nie znaczy. Popkultura zjada nas po kawałeczku, więc Twoje pytanie o rząd dusz potraktuję jako retoryczną ironię. Czytaj dalej »

Wspinaczka na górę bez szczytu (rozmowa z Błażejem Dzikowskim)

Autor admin

Jakub Winiarski: Twój „Brokat w oku”, jedna z pierwszych książek wydanych w nowej serii dziennika „Rzeczpospolita”, powinien, moim zdaniem, zainteresować krytyków bardziej, niż to miało miejsce. Podobnie zresztą, jak twoja debiutancka powieść „Pies” i wydany nieco przed „Brokatem…” zbiór opowiadań „Wszystkie zwierzęta na poboczu autostrady”. Masz jakieś wytłumaczenie dla tego przemilczenia, jakie miało miejsce? Zastanawiałeś się nad tym?

Błażej Dzikowski: Wydaje mi się, że porządne przedstawienie publiczności mnie i moich książek kosztowałoby krytyków zbyt wiele zachodu. Mam się nijak do tego, co ich obecnie kręci. Nie można mnie przedstawić jako nosiciela jakiejś modnej ideologii czy przedstawiciela atrakcyjnej grupy społecznej. Druga sprawa to dziennikarska lękliwość. Żeby przeciętny recenzent napisał o tobie dobrze, najpierw musi z jakiegoś innego źródła usłyszeć, że jesteś dobry, bo jeszcze wyjdzie, że się nie zna i chwali grafomana. Ja raczej stronię od ludzi, nie czuję się dobrze w grupie, a to też jest handicap. Zdarzało się, że poznałem jakiegoś krytyka na imprezie, a potem krytyk pisał coś na mój temat. Prawdopodobnie za dużo się ukazuje książek, żeby krytycy mogli wszystko czytać, wyszukując swoich bohaterów. Więc gdybym był aktywniejszy towarzysko, też miałbym więcej prasy. Ale brak zainteresowania krytyki nie spędza mi snu z oczu. Bardziej martwię się, że za mało ludzi wie o tych książkach, że kiepska dystrybucja. Czytaj dalej »

Pisać o tym, czego jeszcze nie ma (rozmowa ze Zbigniewem Milewskim)

Autor admin

Jakub Winiarski.: Kim jesteś w literaturze? Jak widzisz obecnie swoją postać i swoją, że tak powiem, literacką karierę?

Zbigniew Milewski: Dziwne pytanie – kim jestem w literaturze? Z pewnością czytelnikiem i słuchaczem osób wrażliwych na słowo. Od dziecka dużo czytałem i zapisywałem sobie na marginesie zeszytu to, co ciekawego usłyszałem lub jak coś można by było moim zdaniem inaczej zapisać, albo daną myśl rozwinąć w innym kierunku. Raczej nigdy nie widziałem siebie jako Autora, a tym bardziej osoby mogącej osiągnąć tzw. sukces literacki. Przyznam się, że dziwi mnie fakt postrzegania mojej osoby jako kogoś, kto już zaznaczył swoją obecność w literaturze i której udało się coś dodać własnego. Również w swoim pisaniu staram się nie eksponować siebie, stąd często podmiot liryczny moich utworów jest kimś innym niż ja sam. Czytaj dalej »

Wszystko jest kwestią determinacji i wyboru (rozmowa z Elżbietą Lipińską)

Autor admin

Jakub Winiarski: Kim jest dziś w literaturze Elżbieta Lipińska? Jak widzisz obecnie, po wydaniu dwóch książek, swoją postać i swoją, nazwijmy to tak, pisarską karierę?

Elżbieta Lipińska: Niewiele się zmieniło. Może moje nazwisko jest dzięki temu kojarzone w małym światku poetyckim, zdecydowanie poza powszechnym obiegiem. I temu zawdzięczam dwa-trzy wieczory poetyckie. W moim własnym mieście nikt nie jest zainteresowany zorganizowaniem mi choćby jednego. No, jeszcze znajomi dostrzegli we mnie coś nowego, nieznanego dotąd. Kariery nie widzę i nie mam złudzeń, że zobaczę.

J.W.: A miałabyś ochotę na taki współczesny model kariery, z całym tym cyrkiem objazdowym wieczorów autorskich, wywiadami w prasie codziennej i kobiecej? Gdyby wydawca zaproponował ci coś takiego, pasowałoby ci?

E.L.: Czemu nie? Każdy jest trochę próżny. Ściągam skądś od Ciebie cytat z Takeshi Kitano, w którym powiedział: „To nie jest tak, że tylko tworzenie jest zabawą i spełnieniem. Bez poklasku i docenienia przez publiczność nie ma współcześnie artysty.” Ale pisma kobiece? Raczej nie. Czytaj dalej »