Rozmawiał Karol Pęcherz
Karol Pęcherz: Jakubie, ostatnimi czasy jesteś bardzo dynamicznym, aktywnym krytykiem współczesnej literatury polskiej, publikujesz w internecie sporo recenzji tomików, komentujesz kolejne wydania pism literackich. Jakubie, jak uważasz, kim jest krytyk literacki w dzisiejszych czasach skromnego poziomu czytelnictwa, nie mówiąc już o czytelnictwie poezji młodych autorów? Jaka jest rola takiej krytyki?
Jakub Winiarski: Krytyk literacki, którym – zaznaczę z miejsca – nie czuję się ani nie jestem, bywa dziś tym, kim uczyni go medium – gazeta, portal – gdzie publikuje on swoje teksty. W niszy – jest głosem z niszy. W gazecie codziennej, tygodniku o sporym nakładzie czy telewizji – jest głosem z gazety codziennej, tygodnika, lub telewizji. Dlatego ja wolę nie czuć się krytykiem literackim i we własnej ocenie jestem jedynie kimś, kto, ponieważ czyta może nieco więcej niż inni, zabiera od czasu do czasu głos o przeczytanym. Żeby podzielić się wrażeniami, zasugerować konieczność lektury, albo – wyrazić wątpliwość. Tak naprawdę zdecydowanie bardziej interesuje mnie jednak to, co sam piszę i mogę przyznać, że znam w miarę dokładnie jedynie swoje obsesje. Zatem nie jestem pewien, czy mogę występować jako tak zwany autorytet w dziedzinie krytyki literackiej. Nie znam jej powinności i roli, nie wiem, w jakim kierunku zmierza. I wolałbym nie koncentrować swojej uwagi na czymś, co jest marginesem mojej pisarskiej działalności – nawet jeżeli komuś wydaje się, że tylko to robię. Być może nie jestem, bo bywa się tylko, poetą czy pisarzem, tego nie wiem. Ale wiem, że na pewno nie jestem krytykiem literackim w sensie, który zasugerowałeś. Bywam, powiedzmy, Jakubem Winiarskim piszącym o książkach poetyckich, prozatorskich, eseistycznych, a także science-fiction i fantasy. Nie tworzy to jednak, w moim odczuciu, żadnych zrębów mojej tożsamości. Ona się dzieje gdzieś głębiej. I to jest, jak myślę, ciekawe. Czytaj dalej »