Posługuję się fantastyką jak kowal młotkiem (rozmowa z Jarosławem Grzędowiczem)

Autor admin

Jakub Winiarski: Skąd pomysł na Drakkainena? Jak tworzy się takiego bohatera?

Jarosław Grzędowicz: Każdego bohatera tworzy się mniej więcej tak samo – pod historię. Są takie opowieści które przychodzą razem z bohaterem i są takie, w których bohatera się obsadza – jak aktora w filmie. Ale to nie jest proces oderwany. Przynajmniej rzadko. Można sobie wyobrazić sytuację kiedy autorowi nagle wymyśla się postać – w jakiś sposób charakterystyczna, intrygująca, no fajna po prostu, ale nie towarzyszy jej konkretna historia. Z drugiej strony, jeśli postać jest rzeczywiście charakterystyczna, to prędzej czy później krystalizuje wokół siebie fabułę. Nie ma sensu tego wydzielać jako odrębnego procesu, to po prostu część tworzenia opowieści. Pracy nad pomysłem. W wypadku Vuko Drakkainena, możemy pomówić o szczegółach – chodziło o bohatera który będzie osadzony w świecie przyszłości, a nie będzie się nazywał na przykład Gryx i pochodził z jakiejś umownej „Metropolii”. To kosmopolita – na miarę świata za jakieś sto lat. Lubię kiedy wizje przyszłości zawierają element ciągłości historycznej. Czytaj dalej »

W starym stylu (Rafał Dębski, „Zoroaster. Gwiazdy umierają w milczeniu”)

Autor admin


Kiedy uszkodzeniu uległa jednostka napędowa, Adam Bartold, astronawigator dalekiego zwiadu, nie miał dużego wyboru. Zasilanie awaryjne pozwoliło mu dotrzeć w okolice Marchii, do bazy, w której żyje i pracuje grupa badaczy, od których zależy więcej niż się wydaje. Czytaj dalej »

Eremanta – prawie Macondo (Joanna Skalska, „Eremanta”)

Autor admin


„Eremanta, choć przeklęta, z daleka wyglądała pięknie.” Takie zdanie otwiera powieść Joanny Skalskiej. Dobre zdanie. Czytaj dalej »

To cudowne Ambergris (Jeff VanderMeer, „Shriek: Posłowie”)

Autor admin


„Duncan – pisze Janice Shriek w swojej pełnej pasji, aluzji i wątków pobocznych biografii brata, Duncana Shrieka, ekstrawaganckiego historyka – często tak robił – nic nie sprawiało mu większej przyjemności niż ponowne rozpoczynanie w środku książki, niczym magik, który udaje, że znika – pozostawiając czytelnika zawieszonego niepewnie nad otchłanią, by samemu zabrać się za budowanie kolejnej fabuły, a ostatecznie spleść wszystko w zgrabną całość, unikając katastrofy.” Czytaj dalej »

Utopia czy Szeol? (Jewgienij T. Olejniczak, „Archipelag Khuruna”)

Autor admin


Listopad 1879. Emerytowany komisarz Emanuel Henzelmann jedzie do zakładu fotograficznego, by dowiedzieć się czegoś o tajemniczej, gadziej postaci uwiecznionej na zdjęciu. Sfotografowany pokurcz łączy się w umyśle komisarza z człekojaszczurem z Glasgow, człekoćmą z Manchesteru, człowiekiem kozłem, człowiekiem molem, człowiekiem sową, oraz stworzeniem, które widziano w Cavan. Czytaj dalej »

Safari w mezozoiku (Miroslav Žamboch, „Łowcy”)

Autor admin


Miłośnicy talentu Žambocha będą „Łowcami” usatysfakcjonowani bardzo, czytelnicy poszukujący większej ilości fantastyki w fantastyce – mniej. Czytaj dalej »

Świry, maniacy i tajemnica chindi (Jack McDevitt, „Chindi”)

Autor admin


„Newton, Einstein i McElroy – mówi narrator „Chindi” – mieli szczęście: żyli w czasach, kiedy natura rzeczy pozostawała tajemnicą. Jednak w epoce Pete’a Damona nie zostało już wiele tajemnic do rozpracowania.” Jeśli uznamy, że „epoka Damona” to też nasze czasy, nie dziwi, że członkowie Stowarzyszenia na rzecz Kontaktu określani są mianem „świrów” i „maniaków”. Czytaj dalej »

Roentgen duszy i teodycea na wspak (Joe Hill, „Rogi”)

Autor admin


Co to jest prawda? Prawda to horror, którego nie chcesz oglądać. Druga powieść Joe Hilla przedstawia na to niepodważalne dowody. Czytaj dalej »

Excalibur jest mitem, Szczerbiec faktem – kiepski marketing mamy, ot co! (Z Tomaszem Bochińskim rozmawia Jakub Winiarski)

Autor admin

Jakub Winiarski: Tomku, jak długo trwa twoja przygoda z fantastyką? Jak to się dla ciebie zaczęło?

Tomasz Bochiński: Zaczęło sie dawno, tak dawno, że na świecie z pewnością wciąż harcowały mamuty. A serio było to jeszcze przed lądowaniem ludzi na Księżycu. Miałem lat dziewięć a Ojciec, który był uwielbiał fantastykę, na moje nagabywania o ilustracje w jednym opasłym tomisku wreszcie polecił mi, bym sam sprawdził, jak to się dzieje, że „ta pani lata w kosmosie bez rakiety”. Sprawdziłem. Dotąd czytałem wyłącznie książeczki z serii:  „Poczytaj mi Mamo”, teraz pochłonąłem prawie półtora tysiąca stron trylogii Krzysztofa Borunia i Andrzeja Trepki. I od tamtej pory zostałem skazany na fantastykę. Dalsza część przygody nastąpiła rok później gdy po lekturze opowiadań Lema „Albatros” i „Terminus’ postanowiłem też napisać opowieść przedstawiającą mroczne przygody astronautów. A potem już poszło z górki. Drobne dziesięć tysięcy stron zapisane i trzecia nagroda PSMF w konkursie literackim, w którym brało udział dwustu autorów. I wreszcie debiut w TS „Politechnik” w roku 1985 dzięki Maćkowi Parowskiemu. To już ćwierć wieku.

J.W.: Czy jakieś wydarzenie w ciągu tego ćwierćwiecza było przełomowe, najistotniejsze z perspektywy czasu? Czytaj dalej »

Tezeusz w Sieci (Wiktor Pielewin, „Hełm grozy”)

Autor admin


Seria MITY, połączyła wielu różnej klasy, choć raczej znanych niż nieznanych autorów z różnych zakątków świata, którzy podjęli się zadania twórczej reinterpretacji wybranego mitu tak, by jego odczytanie było na miarę XXI wieku. Czytaj dalej »