Posługuję się fantastyką jak kowal młotkiem (rozmowa z Jarosławem Grzędowiczem)

Autor admin

Jakub Winiarski: Skąd pomysł na Drakkainena? Jak tworzy się takiego bohatera?

Jarosław Grzędowicz: Każdego bohatera tworzy się mniej więcej tak samo – pod historię. Są takie opowieści które przychodzą razem z bohaterem i są takie, w których bohatera się obsadza – jak aktora w filmie. Ale to nie jest proces oderwany. Przynajmniej rzadko. Można sobie wyobrazić sytuację kiedy autorowi nagle wymyśla się postać – w jakiś sposób charakterystyczna, intrygująca, no fajna po prostu, ale nie towarzyszy jej konkretna historia. Z drugiej strony, jeśli postać jest rzeczywiście charakterystyczna, to prędzej czy później krystalizuje wokół siebie fabułę. Nie ma sensu tego wydzielać jako odrębnego procesu, to po prostu część tworzenia opowieści. Pracy nad pomysłem. W wypadku Vuko Drakkainena, możemy pomówić o szczegółach – chodziło o bohatera który będzie osadzony w świecie przyszłości, a nie będzie się nazywał na przykład Gryx i pochodził z jakiejś umownej „Metropolii”. To kosmopolita – na miarę świata za jakieś sto lat. Lubię kiedy wizje przyszłości zawierają element ciągłości historycznej. Czytaj dalej »

Nie tylko liczba i śmierć. Notatka przy Sosnowskim („Trop w trop. Rozmowy z Andrzejem Sosnowskim”)

Autor admin


„Jeśli dobrze pamiętam – mówi Andrzej Sosnowski w rozmowie pt. „Niewielki odwet na „prawdziwym” życiu” – de Man pisze w pewnym miejscu – trochę między wierszami, ale jednak czytelnie i stanowczo – że liczą się tylko liczba i śmierć, jedyne realności. Czytaj dalej »

Chyba rzeczywiście jestem lirykiem (rozmowa z Marcinem Przybyłkiem)

Autor admin

Jakub Winiarski: Skąd pomysł na gierczanego detektywa? Jak stwarza się takiego bohatera?

Marcin Przybyłek: Peter Gabriel w piosence „Fourteen black paintings” śpiewa: „from the pain come the dream, from the dream come the vision…”. Na razie nie będę cytował dalszych słów tego utworu, może przydadzą się jeszcze gdzieś w rozmowie. Fragment ten interpretuję tak, że z bólu i tęsknoty rodzi się marzenie, a ono z czasem krystalizuje w wizję. Przez wiele lat byłem miłośnikiem gier komputerowych (nadal grywam, ale już nie z taką intensywnością). Współpracując ze „Światem Gier Komputerowych” starałem się, w anegdotach Grao Story, pokazać, że gry są czymś więcej niż tylko płytką rozrywką. W ŚGK panował ruch intelektualny, którego celem była dyskusja o grach jako cząstce kultury, która to cząstka nie tylko jest ważna, ale za jakiś czas stanie się bodaj najważniejszą. Grao Story wpisywało się w tę dyskusję: Grao-tsy Łinkomande rozmawiał z Kompucjuszem Diuknukiem o grach na sposób psychologiczny, filozoficzny, humorystyczny. Towarzyszyło im dwóch akolitów: Dżoj-sti Bald i Mish-kha Conq, którzy zadawali czasami niewygodne, a czasami inspirujące pytania. Napisałem tych małych form około pięciuset. Szkoda, że pismo padło, bo w przeciwieństwie do tego, co zostało, starało się kreować myśl: nie bało się pobudzających do refleksji felietonów, przekrojowych artykułów. Gdy jeszcze istniało, stwierdziłem, że potrzebuję czegoś więcej, nie tylko Grao Story. Potrzebuję bohatera („I need a hero”), który będzie pogłębiał tematykę gier, a jednocześnie ją przekraczał. Uśmiecham się czytając „I need a hero”, bo uświadomiłem sobie, że słowa piosenki Bonnie Tyler mogą dotyczyć nie tylko bohatera zewnętrznego, ale też wewnętrznego. Czytaj dalej »

„Literatura na świecie” (9-10/2009). Temat: „Walter Pater, Yeats i dekadenci”

Autor admin

Powinienem zacząć od Patera, ale wolę anegdotę z „Tragicznego pokolenia” W.B. Yeatsa: „Mathews nie może opędzić się od dam, które poszukują duchowej porady, a jedna z nich prosi o pomoc, bo dręczą ją zjawy, które mają postać rozkładających się zwłok i usiłują w nocy wejść do jej łóżka. Mathews pozbywa się kobiety przy pomocy jednej uwagi: „Bardzo zły gust po obu stronach.”” Czytaj dalej »

O znikomości wspólnych mianowników (Piotr Kępiński, „Bez stempla”)

Autor admin

Krata mowy jest udręką, a jednocześnie jest wybawieniem.
Piotr Kępiński

1.

Wydana w serii prac krytycznych i eseistycznych Biura Literackiego książka „Bez stempla” Piotra Kępińskiego, poety i aktualnie także szefa działu kultury w „Dzienniku”, to żarliwa obrona rudymentarnych wartości literatury. A przede wszystkim – bo to wyłącznie zbiór „opowieści o wierszach” – poezji, postrzeganej jako ta ze sztuk pięknych, której najmniej grozi upublicznienie. Czytaj dalej »

Saga Zadury, krytyka i felietonisty (Bohdan Zadura, „Szkice, recenzje, felietony” (t.1-2))

Autor admin

Jestem staroświecki, wierzę w społeczny podział pracy. Wierzę w Boga literatury, który jest Ojcem wszystkich literatur narodowych, który kocha je wszystkie, niezależnie od ich przymiotów i przywar. Który nie musi na nich zarabiać, nie musi nimi kupczyć. Wystarczą mu te procenty, które ściąga z pseudoliteratury?
Bohdan Zadura

Czy pisarz w dobie globalizacji ma być medialnym dupkiem?
Bohdan Zadura

1.

„Nie wypada dobrze pisać o kimś, kogo się lubi.” Taką prawdę z dawna znaną przypomina Zadura w „Sposobie istnienia”, szkicu poświęconym książce Henryka Berezy „Sposób myślenia”. I dodaje, że on o Berezie jednak napisze, a to dlatego, że czasy dżentelmenów, co by nie mówić, skończyły się. Dobrze, że to Zadura napisał, ponieważ mnie znacznie sprawę ułatwił. Czytaj dalej »

Zróbmy jakieś nowe przygody (Andrzej Sosnowski, „„Najryzykowniej””)

Autor admin

Ach, ach, Shelley! Ach, ach, Słowacki! Ach, słowo Poety, misja Poety i dusza Poety!

W. Gombrowicz, Przeciw poetom

1.

Zróbmy jakieś nowe przygody. Słowom, a przez to i sobie. Łatwo powiedzieć. Czytaj dalej »

Wszystko jest kwestią determinacji i wyboru (rozmowa z Elżbietą Lipińską)

Autor admin

Jakub Winiarski: Kim jest dziś w literaturze Elżbieta Lipińska? Jak widzisz obecnie, po wydaniu dwóch książek, swoją postać i swoją, nazwijmy to tak, pisarską karierę?

Elżbieta Lipińska: Niewiele się zmieniło. Może moje nazwisko jest dzięki temu kojarzone w małym światku poetyckim, zdecydowanie poza powszechnym obiegiem. I temu zawdzięczam dwa-trzy wieczory poetyckie. W moim własnym mieście nikt nie jest zainteresowany zorganizowaniem mi choćby jednego. No, jeszcze znajomi dostrzegli we mnie coś nowego, nieznanego dotąd. Kariery nie widzę i nie mam złudzeń, że zobaczę.

J.W.: A miałabyś ochotę na taki współczesny model kariery, z całym tym cyrkiem objazdowym wieczorów autorskich, wywiadami w prasie codziennej i kobiecej? Gdyby wydawca zaproponował ci coś takiego, pasowałoby ci?

E.L.: Czemu nie? Każdy jest trochę próżny. Ściągam skądś od Ciebie cytat z Takeshi Kitano, w którym powiedział: „To nie jest tak, że tylko tworzenie jest zabawą i spełnieniem. Bez poklasku i docenienia przez publiczność nie ma współcześnie artysty.” Ale pisma kobiece? Raczej nie. Czytaj dalej »

Będę dementować (rozmowa z Justyną Radczyńską)

Autor admin

Jakub Winiarski: Chciałbym Cię spytać o Twój późny debiut. Co Ci dało albo, co straciłaś przez to, że tyle czasu czekałaś z opublikowaniem swojej pierwszej książki? Czy, spytam żartem, miał na tę decyzję wpływ Twój ścisły umysł fizyka nieskorego do literackiej zabawy, czy inne były powody?

Justyna Radczyńska: O ile dobrze rozumiem, pytasz Jakubie o sakramencką stratę czasu, a dla mnie czas nie jest czymś użytkowym. Przyjmuje raczej rolę najwyższego. Dlatego mój debiut wydaje mi się punktualnym. Co więcej, uważam, że być może zdarzył się w pierwszym możliwym momencie. Zaledwie kilka lat wcześniej udało mi się w jakiś sposób zintegrować i ten ścisły umysł i doświadczenie języka i moją dramatyczną uczuciowość. Trochę jak w grze w jednorękiego bandytę – po wielu próbach wypada ci przyjemny rządek i rozbija się wtedy mały bank. Można potem chwilę zaszaleć z wygraną. Natomiast wykształcenie fizyczne o tyle może przeszkadzać w uprawianiu literackich zabaw, o ile fizyk nie umie oderwać się w tekście od prób precyzji języka. Język poetycki takich prób nie wytrzymuje. Czytaj dalej »