Ajvaz osobny, Ajvaz niezwykły (Michal Ajvaz, „Morderstwo w hotelu Intercontinental. Powrót starego warana. Inne miasto.”)

Autor admin

„Schulzowską osobność, wspartą równie świetnym umysłem i iście wizjonerską filozofią literatury, posiada czeski pisarz Michal Ajvaz. Z całym naciskiem powiadam, że Ajvaz to najwybitniejszy obecnie pisarz Europy Środkowej”. Czytaj dalej »

O Wenecji (Predrag Matvejević, „Inna Wenecja”)

Autor admin

Piszący o Wenecji mają problem ten sam, co piszący o miłości: ponoć wszystko już na ten temat zostało powiedziane i nie wiadomo, jakiego sposobu użyć, by do tego wszystkiego dołożyć to, czego jeszcze nikt nie powiedział. Predrag Matvejević znalazł wyjście z tej sytuacji Czytaj dalej »

„Przegląd filozoficzno-literacki” (1/2010). Temat: „Borges i literatura”

Autor admin

„Borges – pisze Alejandro Vaccaro we „Wstępie” – uważany był przez poważną krytykę za pisarza dla pisarzy. Być może do jego zdefiniowania lepiej pasowałoby słowo Mistrz (z wielkiej litery), które to określenie zdecydowanie mu się nie podobało. Natomiast chełpił się książkami, które przeczytał. „Niech inni chełpią się stronicami, jakie napisali; mnie dumą napełniają te, które przeczytałem” – powiedział kiedyś w wyraźnym przesłaniu do młodzieży. Żeby stać się dobrym pisarzem, trzeba być przedtem dobrym czytelnikiem. Jest się kimś ze względu na to, co się czyta, a nie, co się pisze. Czytaj dalej »

Przyszłość fantastyki jest w naszych rękach (rozmowa z Pawłem Matuszkiem, Maciejem Parowskim i Jerzym Rzymowskim)

Autor admin

Jakub Winiarski: Jakie błędy najczęściej popełniają ci, którzy nadsyłają wam swoje maszynopisy, licząc na druk w „Nowej Fantastyce”?

Maciej Parowski: Wrestling literacki. Federacja suwerennych akapitów… Chodzi o wielosłowie, niewiedzę co i komu się opowiada, o prozatorskie stęknięcia, literackie tiki, niepotrzebne zaimki, streszczenia własnych konkluzji sprzed paru akapitów i nieznośny autystyczny timing – bohater zamiast zwyczajnie WYJŚĆ, musi to najpierw postanowić, ruszyć do drzwi, dojść, położyć rękę na klamce, nacisnąć, otworzyć, przekroczyć próg, a UPRZEDNIO OTWORZONE DRZWI zatrzaśnie WŁAŚNIE ZACZYNAJĄCY WIAĆ WIATR. Irzykowski kpił z tego w „X Muzie” przy okazji polskich scenariuszy filmowych, nazywając rzecz protokolaryzmem. Wycinam też gramatyczną nadobecność pierwszej osoby, autor nie potrafi napisać, że padał deszcz, musi być ZOBACZYŁEM, ŻE PADA… NA MNIE… Wycinam środowiskowe klisze. W marnej fantastyce piwa nazywane są cieczą, a dodatkowo dzieli się je na KOLEJNE  i NIEDOPITE… Wypowiedziałem temu małą wojnę.

Jerzy Rzymowski: Mało zajmuję się nadsyłanymi opowiadaniami; prowadzę dział publicystyki. Opierając się na tym, co nadesłano na konkurs literacki, powiedziałbym, że najczęstszym błędem było samo przysłanie czegoś, czego na zdrowy rozsądek nie należałoby pokazywać na oczy nikomu, a tym bardziej jurorom konkursu literackiego. Teksty pisane bez przemyślenia treści i formy, tworzone jakby w pośpiechu, niestarannie, powierzchownie. Nafaszerowane błędami ortograficznymi, gramatycznymi, stylistycznymi, merytorycznymi i logicznymi. Wyważające otwarte drzwi, schematyczne, pozbawione cienia oryginalnej myśli, często będące słabymi kopiami idoli, próbami wiernopoddańczego naśladownictwa. Jest różnica między odwagą pokazania drugiej osobie swych literackich próbek (to nie musi wcale być łatwe, wiem), a bezczelnym wciskaniem kitu i brakiem samokrytyki. Podobnie jak w telewizyjnym „Mam talent”. Czytaj dalej »

Orgia czytania (Henryk Bereza, „Wypiski”)

Autor admin

„Wypiski” Henryka Berezy – jakże żałuję, że te circa dwieście trzydzieści stron gęstego druku to zaledwie wybór z wyboru, nie więcej, jak podliczył autor posłowia Andrzej Skrendo, niż jedna szesnasta tego, co Henryk Bereza faktycznie zanotował o czytanej przez siebie literaturze (i nie tylko literaturze!) w latach 1992-2005 i co – już w wyborze (pierwszym, autorskim) ukazywało się najpierw w słynnej rubryce w „Twórczości”. Czytaj dalej »

Nudzę się prędko (rozmowa z Agnieszką Kuciak)

Autor admin

Jakub Winiarski: Przypomnijmy może na początek Twoje dokonania: dwa zbiory wierszy, publikacja bajki dla dzieci, tłumaczenie wyboru „Sonetów” Petrarki, całej „Boskiej Komedii” Dantego, oraz „Historii piękna” Umberto Eco, a do tego jeszcze rewelacyjna praca „Dante romantyków” – i pewnie setka innych prac, których się podejmujesz i których efekty niebawem będziemy mogli podziwiać. Kim zatem jesteś? Kim się czujesz najbardziej? Poetką? Tłumaczką? Nauczycielką akademicką równym tempem zmierzającą do nieuniknionej profesury? Jak lubisz postrzegać samą siebie?

Agnieszka Kuciak: Zróbmy w tym mały porządek. „Dante romantyków” był w ramach obowiązków (to mój doktorat). „Historię piękna” tłumaczyłam, pod koniec już z nienawiścią, na zamówienie. Parę sonetów Petrarki przełożyłam w ramach zimowej terapii (co nie znaczy, że bez przyjemności) a potem zamówiła więcej Zielona Sowa. Tak naprawdę więc moje są tylko: „Boska Komedia”, parę wierszyków, jedna książka dla dzieci. Wielu absolwentów polonistyki ma w szufladzie o wiele więcej i z nimi właściwie być powinien ten wywiad… A pytanie „kim jesteś” uważam za zgoła chybione. W dzieciństwie i trochę później chciałam być (wymieniam w kolejności chronologicznej): krakowianką, odkrywcą biegunów, damą, malarką i świętą, pisarką, maklerem giełdowym, tą, która przepłynie La Manche, architektem, a potem pianistką, projektantem wnętrz i jeszcze kimś bardzo ważnym (to moja mała tajemnica) i pewnie – jakieś sto lat temu, gdzieś na prowincji byłoby to na jakiś domorosły sposób na raz możliwe. A dziś – trochę głupio w czasach feminizmu i uzawodowienia. Ale są wakacje – jestem sobą. Czytaj dalej »

O wszystkim nie pisałem… (Z Henrykiem Berezą rozmawiają Błażej Dzikowski i Jakub Winiarski)

Autor admin

Jakub Winiarski: Pana wypiski, listy, sny – to, co Pan publikował w „Twórczości” było bardzo skrupulatne i robi wrażenie, że zawarł Pan wszystko w tych tekstach. Czy tak jest istotnie? Czy jest coś, o czym Pan jeszcze nie pisał i nie mówił? Henryk Bereza: O wszystkim nie pisałem [śmiech], choć zastanawiałem się dziś, ile napisałem tekstów oryginalnych – nie kompilacji, nie streszczeń – bo kiedy byłem modny, drukowałem różne wersje. Ale nie umiem nawet w przybliżeniu określić, ile tekstów drukowałem o poszczególnych książkach, albo o twórczości określonych pisarzy, czy o ogólniejszych zagadnieniach, bo dochodzi do tego to, co jest w „Pryncypiach”, albo wstępy do innych książek…

J.W.: A może coś chodziło za Panem, a nie dało rady…

Henryk Bereza: E, już by mi się nie chciało pisać, czego nie napisałem. Ale byli rozmaici pisarze, o których nie miałem odwagi pisać. Na przykład prawie nie pisałem o Kafce, poza wzmiankami ogólnymi, przy innych tekstach – bo mając bardzo żywy stosunek do tego pisarza i sporo o nim wiedząc, nie miałem odwagi wziąć się za pisanie o nim. W „Doświadczeniach” i „Prozie z importu” nie ma żadnego tekstu o Kafce. Czytaj dalej »