Jakub Winiarski: Obaj tłumaczyliście Larkina, obaj napisaliście o nim dłuższe teksty, ty, Jacku, pracę magisterską, Jerzy zaś książkę o „odsłuchiwaniu wierszy” Larkina, ale ja chciałbym tę naszą rozmowę zacząć nie od pytania o wasze związki z Larkinem, do czego zaraz przejdziemy, lecz od kwestii, jak myślę, dość prowokacyjnej. Chciałbym was mianowicie spytać, czym jest poezja, która nie ocala narodów ani ludzi? Albo, inaczej rzecz ujmując, jakie dla czytelnika współczesnego i przyszłego pożytki z poety tak posępnego jak Philip Larkin?
Jerzy Jarniewicz: Bardzo wysokim tonem zacząłeś, Jakubie. Tonem, który doprasza się albo kontynuacji w tym samym rejestrze (na przykład: każdy dobry wiersz ocala przez sam fakt, że istnieje), albo ironicznego podcięcia (jak to nie ocala, skoro ocala, bo sam widziałem, jak ocala, a poeta pamięta?). Wybiorę trzecią drogę i unieważnię pytanie. Ale to tylko pół problemu. Bowiem twoje drugie pytanie, wbrew temu, co mówisz, wcale nie ujmuje inaczej tej samej rzeczy, ale podrzuca nam kukułcze jajo: założenie, że Larkin jest poetą posępnym. A w określeniu tym słyszę echo wiersza Miłosza, „Przeciwko poezji Filipa Larkina”, w którym Miłosz nazwał Larkina „żałobnym poetą”. Zauważ, że o ile poeci, od Sidneya do Shelleya, brali poezję w obronę, o tyle Miłosz pisze „przeciwko poezji”. Ale to na marginesie. U Miłosza epitet „żałobny”, bliski przecież twojej „posępności”, ma dyskredytować poetę. Ale w przypadku Larkina taka kategoryzacja jego wierszy jest po prostu błędna. Trudno czytać Larkina, nie dostrzegając jego poczucia humoru, które przejawia się nawet w najmniej oczekiwanych miejscach, jak choćby w pierwszych strofach medytacyjnego „Chodzenia do kościoła”. Gdzie znajdziesz większą błazenadę? Nie twierdzę, że u Larkina smutku nie ma, ale nie można sprowadzić tej twórczości do tego jednego wymiaru, gdyż Larkinowski smutek (a może precyzyjniej: melancholia, bo to poczucie straty przenika wiele z jego wierszy) znajduje dopełnienie w komizmie, ironii, absurdzie, grotesce, czułości, gniewie, które bez trudu znajdziemy w jego poezji. Powiem wbrew temu, co się zazwyczaj o Larkinie mówi: to poezja wyjątkowo szerokiej amplitudy. A jeśli tak jest, to chyba masz odpowiedź na swoje pytanie, dlaczego warto go czytać.
Jacek Dehnel: Nie ocala? Dla mnie to jest bardzo ocalająca poezja. Może nie z narodami, sztandarami i urnami dziewic-bohaterów, raczej bliżej brzydkiego kaczątka, jakim jest homo sapiens. U Larkina jest tyle współczucia dla człowieka jako istoty nieudanej! Czytaj dalej »